Mimo chłodnego i deszczowego lata operatorzy turystyczni z Mazur oferujący wyszukane rozrywki czy luksusowe warunki wypoczynku nie narzekają na brak gości. "Czas chińszczyzny i śmierdzących jachtów się skończył" – powiedział właściciel firmy czarterującej łodzie.
Zwykle 15 sierpnia kończył się na Mazurach sezon turystyczny – od połowy sierpnia wypoczywali głównie studenci, a rodziny z dziećmi wracały do domów, by przygotować wyprawki do szkoły. Wypoczynkowi nad jeziorami nie służyła już też aura – od połowy sierpnia zazwyczaj na Mazurach robi się jesiennie, poranki i wieczory są chłodne.
W tym roku jednak sezon turystyczny wciąż trwa – goście są zarówno w hotelach, jak i na wodzie.
"Na brak gości nie narzekają ci, którzy oferują gościom usługi na pewnym, nie ma co kryć, że wysokim poziomie. Ci, którzy oferują np. domek w wysokim standardzie z prywatną plażą, nie mogą się opędzić od chętnych, mimo że za dobę inkasują ok. 600 zł" – powiedział Zbigniew Jatkowski z popularnego mazurskiego portalu turystycznego.
Mnóstwo gości wciąż też odpoczywa w luksusowych hotelach na Warmii i Mazurach. Właściciel kilku najwyższej klasy hoteli w regionie, Andrzej Dowgiałło, powiedział, że obłożenie w jego obiektach wynosi 85-90 proc. i, jak zaznaczył, jest to bardzo dużo.
"Sezon będzie jednak mniej udany, ze względu na to, że w czerwcu było Euro 2012 i goście nas omijali, a potem troszkę gości zabrała olimpiada. Ale samo lato jako takie nie jest złe. Gdy się gościom oferuje wysokiej jakości usługi, atrakcje, a do tego w odpowiedni sposób promuje się swoje usługi, to pokoje nie świecą pustkami" – zapewnił Dowgiałło.
Jatkowski powiedział, że tego lata na turystach nie zarobili przede wszystkim ci, którzy oferowali wczasowiczom pokoje w niskim standardzie, np. bez łazienek.
"Turyści omijają takie miejsca. Na Mazurach coraz więcej jest gości z dużymi pieniędzmi i dużymi wymaganiami" – ocenił.
portalsamorzadowy.pl



