Może morze po sezonie?

Lato jest okresem, kiedy miejscowości nadmorskie tętnią życiem. Stragany, wesołe miasteczka, mnóstwo restauracji, atrakcji dla dzieci i ulicznych przedstawień.  Na deptakach tłok, a na plażach kolorowo od parasoli, parawanów i plażowiczów. I nawet deszczowa pogoda nie przegania turystów. Jednak z początkiem września wybrzeże pustoszeje, robi się coraz ciszej, spokojniej, wiele miejscowości zmienia się w małe nadmorskie wioski.  Ale życie tak naprawdę całkiem nie zamiera. Co dzieje się nad morzem poza sezonem? Czy turystyka nadmorska istnieje również jesienią lub zimą? I jakie atrakcję oferuje polskie wybrzeże?
Początek września jest okresem, kiedy nad morze przyjeżdża nieco mniej turystów. Jest to spowodowane nie tylko pogodą, ale również tym, że w Polsce od września zaczyna się szkoła, więc o rodzinnych wakacjach nie może być mowy. Jest to natomiast doskonały czas na wakacje dla ludzi lubiących ciszę i chcących się zrelaksować. Pogoda często jest jeszcze słoneczna, a ceny znacznie niższe. Już od połowy sierpnia ceny noclegów spadają.  Jesień nad morzem to wyjątkowy czas, który można spędzić równie atrakcyjnie, jak latem.  Ośrodki sportowo-rekreacyjne oferują ciekawe pakiety po znacznie obniżonej cenie, a baza różnych form aktywności oferowanych turystom przestaje być nadmiernie oblegana.  Na zapracowanych i zmęczonych miejskim zgiełkiem czekają ośrodki spa.   Lubiących jazdę konną zachwyci fakt, że w tym okresie możemy kłusować brzegiem morza upajając się jesienną aurą.  Nadmorskie miejscowości mają też przepiękne szlaki rowerowe.  Jesienią i zimą, podczas sztormów jest największe stężenie jodu w powietrzu, którego tak bardzo brakuje większej części naszego społeczeństwa. Jest to też okres zbierania „nadmorskiego złota”. Ponoć poszukiwanie bursztynu bardzo wciąga i uzależnia. Po sztormie jest go najwięcej i można znaleźć najładniejsze okazy. W tym okresie plaże zostają zasypane nie tylko bursztynem, ale i muszelkami, na które trudniej trafić latem. Częstsze wiatry i puste plaże sprawiają, że jest to też ulubiony okres windsurfingowców. We wrześniu zaczyna się sezon na zielone szkoły i sanatoria. Czynne są także pola kampingowe. Na polu w Międzyzdrojach w tym roku sezon zaczął się już przed świętami wielkanocnymi. Wtedy pojawili się pierwsi goście, którzy pozostawiają swoje miejskie mieszkania i przenoszą się do „letnich rezydencji” – przyczep.  W pełni wyposażone, z telewizorem, ogrzewaniem, klimatyzacją, ozdobione kwiatami. Głownie są to goście z Niemiec, Danii, ale i Polacy zaczęli naśladować ten sposób wypoczynku. Poza sezonem, wieczorami robią wspólne ogniska, imprezy, a w dzień korzystają z zabiegów zdrowotnych. W okresie letnim odwiedzają ich dzieci i wnuki. Planują zostać do końca wrześnie lub października. Wszystko zależy od pogody. Na zimę wracają do domu, żeby z początkiem wiosny znowu przyjechać nad morze. Jesień to też dobry okres, aby dokładnie zwiedzić wybrzeże. W lecie nie ma na to czasu. Szkoda nam słońca i plaży. A przecież jest tu mnóstwo muzeów, rezerwatów przyrody, pięknych miasteczek. Też nasi gospodarze są mniej zajęci i zmęczeni, więc chętnie opowiedzą nam wiele ciekawych historii o miejscu, w którym jesteśmy.
Każdego roku coraz więcej osób przekonuje się, że Bałtyk warto zobaczyć również zimą. Jest to niezwykły czas, jakże odmienny od lata.  A zimą jest sporo dni wolnych. Dzieci mają ferie, można nad Bałtykiem spędzić więc święta lub niezwykłego Sylwestra. Pensjonaty w tym okresie mają pełne obłożenie. Ceny pokoi są dużo niższe, więc możemy znaleźć naprawdę atrakcyjne oferty.  Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że ze względu na uwarunkowania klimatyczne, nad morzem często jest cieplej niż w pozostałych częściach kraju, a przy odrobinie szczęścia można natrafić na sztorm. Zimowe sztormy to nieprawdopodobne zjawiska, podczas których fale zalewają całą plażę.  Morze jest pokryte krami, które rozbijają się o brzeg. Miesza się biel, szarość morza i granat nieba. Jeśli przy tym pada śnieg, to zjawisko staje się naprawdę piękne.  Często też zamarznięty jest cały Zalew Wiślany, po którym jeździ się na łyżwach jak po gigantycznym lodowisku. Dzieci mogą pojeździć na saneczkach w nadmorskich lasach albo uczestniczyć w licznych kuligach organizowanych przez miejscowych. Nie wszyscy wiedzą, że nad morzem można też jeździć na nartach. Plaże i lasy dobrze pokonywać na nartach biegowych.  Pomorską stolicą narciarstwa jest Wieżyca. Oferuje kilka tras o długości 300 m i jedną 500-metrową. Można też dokonać minutowego zjazdu z Łysej Góry. Wystarczy potem postać chwilę w kolejce i znowu można przez minutę szusować w dół. Dla początkujących narciarzy takie pagórki są wystarczające, a wrażenia niezapomniane przez wzgląd na piękne trasy zjazdowe.  A po spacerach i atrakcjach na mrozie warto napić się grzanego wina w przydrożnej knajpce.
Wiosną nad morzem oblegane są głównie długie weekendy. Poza nimi jest cisza i spokój. Możemy wygrzewać się na plaży w wiosennym słońcu, spacerować po lesie i kontemplować przyrodę. Wybrzeże powoli budzi się do życia. Zaczynają się turnusy rehabilitacyjne i zielone szkoły. Powoli napływa coraz więcej turystów, żeby latem osiągnąć apogeum.
 Morze jest piękne przez cały rok. Pozostaje jednak pytanie, jak rozreklamować uroki polskiego wybrzeża poza sezonem? Rok temu podjęto takie próby i na plażach latem można było spotkać Mikołaja z białą brodą zachęcającego turystów do odwiedzenia miejscowości nadmorskich jesienią i zimą. Natomiast Rewal reklamuje się jako miejscowość, która pozostaje niezmieniona przez cały rok. Jednak są to pierwsze nieśmiałe próby zachęcenia turystów do pozasezonowych odwiedzić. Jednak, aby przyciągnąć nowych turystów szczególnie z zagranicy, trzeba było by rozszerzyć pozasezonową ofertę. Same uroki jesiennego czy zimowego morza oraz jego niezaprzeczalne zdrowotne właściwości nie wystarczą.

 Sabina Lasota-Lis

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *