
Już niedługo niewielka szwajcarska wioska będzie na ustach całej Europy. 17 grudnia zostanie tam otwarta najbardziej stroma kolejka na Starym Kontynencie. Będzie wjeżdżała zboczem o nachyleniu 48 stopni. Choć podróż nią potrwa tylko 4 minuty, to dla wielu będzie przerażająca.
Stoos to senna miejscowość w szwajcarskim kantonie Schwyz. Leży na wysokości 1305 m n.p.m. i ma jedynie 150 mieszkańców. W sezonie zimowym przyjeżdżają tu jednak tysiące turystów – czeka na nich 2200 łóżek w obiektach noclegowych. Stoos słynie bowiem przede wszystkim z terenów narciarskich. Nie jest to duży ośrodek – do dyspozycji narciarzy jest 35 km tras o różnym poziomie trudności, także czarne dla najbardziej zaawansowanych, kilka wyciągów i wioska narciarska dla najmłodszych.
Po Stoos nie można poruszać się samochodem. Dotarcie do miejscowości możliwe jest kolejką linową z Morschach lub kolejką linowo-terenową z miejscowości Schlattli. Ta ostatnia powstała w 1933 roku. Pokonuje różnicę wysokości 725 m, a długość jej trasy to 1361 m. Kolejka jest jednak przestarzała i 17 grudnia zostanie zastąpiona nowoczesnym odpowiednikiem.
Nowa kolejka Schwyz-Stoos będzie jeździła na odcinku 1547 m, pokonując 744 m różnicę wysokości. Maksymalne nachylenie na tej trasie wynosi 110 proc. (48 stopni), co uczyni z nowej atrakcji najbardziej stromą kolejkę linowo-terenową w Europie i drugą na świecie. Bardziej stroma jest tylko Katoomba Scenic Railway w australijskim Parku Narodowym Gór Błękitnych, 100 km na zachód od Sydney. Jej nachylenie dochodzi do 52 stopni. Co roku przyciąga 1,2 miliona turystów.
Kolejka w Stoos ma pokonywać trasę w 4 min. Zaplanowano po 28 kursów dziennie. Turystów wwozić będą dwa wagoniki, w których zmieści się 136 osób. Co ciekawe, dla komfortu pasażerów zamontowano specjalny system, dzięki któremu podłoga, niezależnie od konta nachylenia trasy, będzie się poziomować.
źródło: WP



