Od 2010 r. ciągle coś powoduje, że obserwujemy zjawiska zapowiadające kolejne erupcje wulkanów.
Ciśnienie rośnie i rośnie!
Zapowiedzią nieszczęść sektora organizatorów turystyki była erupcja wulkanu Eyjafjallajökull w Islandii w dn. 17 kwietnia 2010. Po tej erupcji, rozprzestrzeniła się chmura pyłów nad Europą, co spowodowało zamknięcie przestrzeni powietrznej w większości krajów tego kontynentu. Praktycznie wstrzymano loty nad Europą, wielu turystów nie mogło wrócić do domu wg. przewidzianego programu podróży.
Na stronach niektórych urzedów pojawiła się dość kuriozalna interpretacja prawna (bez podpisu), że polscy organizatorzy turystyki zagranicznej muszą zagwarantować przedłużający się pobyt swoim klientom. Polskie biura podróży stanęły na wysokości postawionego im zadania. Natomiast unieruchomione linie lotnicze zwróciły się do Unii Europejskiej o rekompensatę poniesionych strat i otrzymały dziesiątki milionów euro dotacji.
W dniu 29 kwietnia 2010 r. przyjęto ustawę o zmianie ustawy o usługach turystycznych.
Sezon wakacyjny 2012 roku był zdominowany upadłością kilkunastu biur podróży. Te upadłości tyle narobiły medialnego szumu, że opinia publiczna w 70% oceniała negatywnie wiarygodność biur podróży. Nagonka mediów, naciski polityczne Premiera, spowodowały, że urzędnicy zaczęli się chwytać deszczułki ratunku wymyślając polityczną zasłonę dymną na rozwiązanie palącego problemu tj. powołanie drugiego filaru funduszu gwarancyjnego.
Biorąc pod uwagę naciski medialno – polityczne, zabrakło urzędnikom czasu na refleksję, zabrakło czasu na analizę problemu, nie wzięto pod uwagę na poważnie opinii branży turystycznej, świat urzędniczy, wyalienowany z realu kosztów życia przedsiębiorcy, zajął się ratowaniem własnych pozycji poprzez forsowanie „projektu wstępnego Ustawy z dnia… o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym”.
Zastanawiająca jest postawa dwu autonomicznych samorządów gospodarczych. Pomimo organizacji kilku Forów Organizatorów Turystyki w ich obronie, pomimo kilku spotkań przedstawicieli Izb, pomimo ostatniego spotkania w Łodzi nadal nie wypracowano spójnego stanowiska. Rywalizacja o przywóddztwo to osłabienie pozycji Izb Turystycznych z urzędami takimi, jak Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sportu i Turystyki, sejmową podkomisją turystyki.
Nie zawsz przygotowani przedstawiciele samorządu gospodarczego uczestniczą w spotkaniach w urzdach czy posiedzeniach podkomisji turystyki. Bez większgo niemający doświadczenia w prowadzeniu tego typu negocjacji wychodzą ze spotkań rozczarowani i zawiedzeni, że nie są w stanie niewiele załatwić. Często też zmieniają się reprezenci Izb, dziki czemu urzędnicy mając ciągłóść prac, odnoszą jak najbardziej słuszne wrażenie, że branża nie wie co chce.
Nie zawsze też samorządy gospodarcze nie są w stanie zagwarantować płatnych ekspertów, którzy by profesjonalnie ich reprezentowali.
Poszczególne resorty nie ma żadnego problemu z reprezentacją, zawsze Ci sami od lat. Reprezentacja urzędnicza tak, jak w przypadku nowelizacji ustawy o usługach turystycznych wykorzystuje sprzyjające mu warunki stworzone przez różniący sie w opiniach samorząd gospodarczy w myśl sprawdzonej od wieków zasady: divide et impera.
Planowane są kolejne narady w kwestii II Filaru Funduszu Gwarancyjnego oraz zwiększenia kwot gwarancji dla organizatorów turystyki.
Ciśnienie rośnie, bo stawka jest wielka: być, albo nie być, dla ponad 90% organizatorów turystyki. Nie wszyscy zdają sobie sprawę co oznaczają te zmiany w przełożeniu na koszty prowadzenia działalności. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że z dnia na dzień będą musieli zapłacić więcej o kilka, czy kilkanaście tysięcy złotych, które pójdą w powietrze jak dym.
Brak spójności urzędów w prowadzeniu przyjaznej polityki dla małych średnich przedsiębiorstw jest totalnym zaprzeczeniem tego, co podaje Ministerstwo Gospodarki jako główną misję: „Stworzenie najlepszych w Europie warunków prowadzenia działalności gospodarczej”. Minister Finansów przy naciskach politycznych chce podwyższać składkę kwot gwarancyjnych o 380%, Ministerstwo Sportu i Turystyki, jako jedyne remedium na rozwiązania palącego problemu gwarancji dla turystów, forsuje jeszcze jedno opodatkowanie w postaci wpłat do funduszu. To wszystko kosztem małych i średnich przedsiębiorstw, a w konsekwencji ich klientów.
Wiodące kraje turystyki wyjazdowej Unii Europejskiej dawno już rozwiązały te problemy. Mimo ogłoszenia upadłości w tych krajach dużo większej liczby biur podróży, sprawdzone metody weszły z automatu w życie.
Jak do tej pory ponoć Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) ma jakieś tam opracowanie jak to funkcjonuje ten rynek gwarancji w Europie, ale ponieważ za to zapłacili nie chcą się podzielić tą wiedzą z innymi. Taka decyzja odmowy udostępnienia materiałów, jak i wprowadzenie większych składek, z punktu widzenia członków PIU jest zasadna, bo większa składka ubezpieczeniowa, to większe wpływy. Na nic się zdadzą opinie PIU, że oficjalnie nie są za podwyżkami, bo nieoficjalnie zacierają ręce i czekają na podpis ministra finansów, by kasa zaczęła płynąć do nich szerokim strumieniem. I tak Minister Finansów zwiększając sumę gwarancyjną z 40 000 Euro do 250 000 Euro stawia organizatora turystyki, że nie tylko wzrośnie mu kilkaset procent składka na ten cel, do tego ubezpieczyciel, w imię dobrze prowadzonego interesu „poprosi” o przedstawienie 100% zabezpieczenia na kwotę gwarancji, w postaci np. gotówki albo hipoteki.
Do urzędniczego szczebla centralnego w rozwiązywaniu zaistniałych w ubiegłym roku problemów przy sporowadzaniu turystów upadłych biur podróży, dołączyły urzędy marszałkowskie oświadczając, że nie będą sprowadzać turystów w przypadku braku środków. Z jednej strony decyzja jest jak najbardziej słuszna, bo nimy dlaczego kiedy zabraknie środków z gwarancji ubezpiczeniowej samorząd terytorialny ma pokrywać różnicę.
Z drugiej jednak strony można się tu pokusić o hipotezę, że urzędy realizują własne cele, stwarzając taką sytuację, która przy naciskach medialnych staję się oczywistością, że najważniejszym jest turysta i musi mieć tę gwarancje.
Dzięki decyzji urzędów marszałkowskich teraz już nie będzie się mówić o błędach i lukach w ustawie o usługach turystycznych, a o czarnej wizji braku gwarancji dla turystów hipotetycznie upadłych biur podróży.
Dzięki uzasadnionemy urzędniczemu nieposłuszeństwu marszalków politycznie cel został osiągnięty!
W Ministerstwie Sportu i Turystyki, w Sejmie przyśpieszone zostają prace nad ustawą drugiego filaru gwarancji ubezpieczeniowych a Minister Finansów nie będzie miał żadnych wątpliwości przy podwyższeniu sum gwarancyjnych z 40 000 Euro do 250 000 Euro.
Jaka będzie odpowiedź samorządu gospodarczego, przedsiębiorców?
Dotychczasowe doświadczenia w tym zakresie nie są optymistyczne.
Czy groźba wybuchu wulkanu – wzrostu dodatkowych podatków – zintegruje rywalizujący samorząd gospodarczy by zająć się obroną własnych członków?
Czasu jest niewiele! Czas pokaże, czy zostanie wygaszony wulkan, czy wybuchnie z wielka siłą – zmiatając z rynku większość polskich organizatorów turystyki.
Bo w takim przypadku jak już pyły opadną to okaże się, że zostały tylko i wyłącznie największe korporacje międzynarodowe zajmujące się turystyką wyjazdową.



