18 kilometrów z Helu do Gdyni pokonał wpław 72-letni Jacek Damięcki, profesor architektury z Warszawy. Swoim wyczynem naukowiec chciał zwrócić uwagę na problem dzieci dotkniętych mukopolisacharydozą, rzadką chorobą przemiany materii.
Jak poinformowała rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Gdyni Joanna Grajter, wyprawa śmiałka trwała ok. 11 godzin.
W jej trakcie prof. Damięcki co dwie godziny robił przerwy, trwające ok. minuty. W tym czasie, nie wychodząc z wody, posilał się m.in. pomarańczą, bananem i czekoladą oraz popijał herbatę z cytryną i miodem.
Temperatura wody w Bałtyku wynosiła ok. 15-16 stopni. Aby nie doprowadzić do wychłodzenia organizmu pływak był ubrany w lekki i cienki kostium z pianki.
Przez całą trasę mężczyzna był asekurowany przez dwie łodzie ratownicze, wyposażone w sprzęt medyczny. Aby być widocznym ciągnął za sobą plastikową, miniaturową bojkę, w której znajdowały się m.in. telefon komórkowy, kompas i stoper.
Do przepłynięcia wpław Zatoki Gdańskiej emerytowany architekt przygotowywał się od czerwca. Od tego czasu w jeziorach i rzekach przepłynął łącznie ok. 280 km.
Źródło: wp.pl



