Polacy za granicą wybierają swojskość

W Irlandii lawinowo rośnie popyt na polskie produkty. Wszystko za sprawą Polaków, którzy wyemigrowali tam za chlebem.

Na Zielonej Wyspie według oficjalnych szacunków rodaków jest od 100 do 200 tysięcy i będą przybywać kolejni. Nieoficjalnie mówi się, że liczba ta jest prawie dwukrotnie wyższa. Nic dziwnego, że bardzo pożądanym produktem na wyspach jest polska kiełbasa, czekolada czy piwo.
Biorąc pod uwagę liczbę Polaków w Irlandii, jest to spory rynek dla dostawców artykułów spożywczych. Polskie produkty są obecne przede wszystkim w małych sklepach, choć ta tendencja powoli zaczyna się zmieniać. Zaczynają się tez pojawiać w dużych hipermarketach.

Jedna trzecia Polaków w Irlandii często robi zakupy w małych sklepikach, choć większość wybiera duże hipermarkety. Jesteśmy też lojalni – 70 procent powraca do sklepu wybranego na początku pobytu – wynika z badań Kinoulty Research.

Najwyższy udział polskie produkty mają w takich kategoriach jak: wędliny, nabiał, piwo oraz warzywa i owoce konserwowane. Polacy tęsknią za polskim pieczywem, wędlinami i nabiałem.

W badaniu, niektórzy spontanicznie wymieniają ulubionych producentów. Największą popularnością cieszą się wedlowskie czekolady (9 proc.), majonez z Winiar (4 proc.), kiełbasa krakowska (4 proc.), produkty z Hortexu (3 proc.), wędliny z Sokołowa i Morlin oraz piwo Lech (po 3 proc.).

Mimo, że polskie produkty wcale nie należą do najtańszych w Irlandii, to jest to bardzo intratny rynek dla producentów polskiej żywności i irlandzkich usługodawców. Potwierdza to Cezary Domagalski wiceprezes polskiego przedsiębiorstwa mięsnego "Sokołów".

"Przełomowy był rok 2005, kiedy to nasz eksport wzrósł o około 80 proc. Wcześniej, przed 2004, eksport do Wielkiej Brytanii i Irlandii był znikomy, przeszkadzały bariery celne, nie było też większego zainteresowania ze strony tamtejszego rynku" – mówi Domagalski.

Zmiany przyniosło wejście do UE i emigracja Polaków do tych krajów. "Na początku zwracali się do nas pojedynczy hurtownicy, głównie narodowości polskiej, ukraińskiej czy hinduskiej. 2006 to kolejny krok milowy w rozwoju sprzedaży na tamte rynki. Teraz nawiązaliśmy już kontakt z jedną z sieci handlowych i liczymy na kolejne. Mamy nadzieję, że w 2007 r. spowoduje, że nasze produkty pojawią się też w wielkich sieciach handlowych w Irlandii" – podsumowuje wiceprezes Domagalski.

Na rynek zamierzają wejść kolejni producenci. Radosław Lasecki, producent mięsa z Polski, poszukuje ewentualnych odbiorców w Wielkiej Brytanii. Przez 9 lat mieszkał na Wyspach i zdaje sobie sprawę, że od momentu wejścia Polski do UE i sporej polskiej emigracji , pomysł na taki biznes dobrze rokuje. Tym bardziej, że telefony od potencjalnych klientów ( hurtowników i właścicieli sklepów) nie milkną.

Polskiego konsumenta zaczęli zauważać handlowcy i za ich sprawą twórcy reklam. W Irlandii pojawił się już marketing skierowany specjalnie do naszych rodaków.

Zaledwie jedna trzecia nigdy nie spotkała się z tego typu komunikacją. Reszta zauważa ją często (33 proc.) lub sporadycznie (37 proc.). Trzy czwarte Polaków twierdzi, iż skuteczna komunikacja marketingowa powinna być w języku polskim – podają autorzy badania.

"Polskie sklepy" wprowadzają strategię marketingową typu "pull" – stosując reklamy wewnątrz sklepów, POSy czy wydzielając polskie sekcje produktów na półkach. Tylko niewielu przedsiębiorców decyduje się na tworzenie placówek, które sprzedawałyby wyłącznie lub większość produktów polskich, a Polacy ich poszukują.

Źródło: Money.pl

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *