Europejczycy, o czym informują raporty MasterCard, nie mają już tego dylematu. 91% badanych uznało, że bezgotówkowe płatności podczas wyjazdów zagranicznych stały się dla nich normą. Ale my (wszakże Europejczycy!) mamy z tym większe opory. Mit (a w mitach prawda miesza się ze zmyśleniem), iż gotówka jest najtańszą formą płatności, mocno się rozprzestrzenił wśród krajan.

W rzeczywistości płacimy przecież za przetwarzanie, obieg i ochronę twardej waluty. Ale to jest jakby poza naszą świadomością („uświadomiony” Niemiec wie, że są to rocznie koszty ok. 150 Euro). Polskie standardy płatności mobilnych wskazują na wciąż zbyt duże finansowe obciążenie płatnika tzw. „plastikiem”. Ponadto w wielu naszych polskich sklepikach wciąż brak terminali, polski turysta więc – wiedziony doświadczeniem – zaczyna spekulować: jak opłacę drobne zakupy i usługi, np. taksówki, pamiątki, zwyczajowe napiwki dla kelnerów, pokojówek, boyów hotelowych, przekąski.
I często decyduje się na wypchany portfel.
Konfrontacja z innymi Europejczykami, znowu powołując się na ww. raporty, pokazuje, jak ważna dla nich jest wygoda podczas wakacji, którą zapewnia właśnie płatność kartą (65%), ile mniej stresu związanego z ewentualną kradzieżą (41%), jak ważna jest szybkość transakcji (34%) oraz możliwość monitoringu własnych wydatków (30%). Ci konsumenci doceniają zalety elektronicznych płatności, gwarantujące łatwiejszy styl życia każdego dnia.
Ale my, Polacy, w 2/3 zaopatrzeni w karty płatnicze, mamy zwyczaj w 82% dokonywać transakcji szeleszczącymi banknotami (wg badań dokonanych przez Narodowy Bank Polski). Mobilność i elastyczność nie są priorytetami naszych transakcji. Także podczas wakacyjnych wyjazdów zagranicznych…
E.M.



