Zgodnie z obowiązkami w ramach opieki nad uczestnikami imprezy (ustawa o usługach turystycznych) – pilot (rezydent) musi rzeczowo ocenić sytuację co do konieczności zapewnienia fachowej pomocy medycznej.
Są sytuacje w których zaniechanie uruchomienia procedur prowadzących do zrealizowania w/w obowiązku może doprowadzić uczestnika imprezy do pogorszenia stanu zdrowia, co z kolei może spowodować proces cywilny wobec pracodawcy zatrudnionego pilota wycieczek czy rezydenta, o odszkodowanie za doznane cierpienia.
Istotą sprawy jest nie bagatelizowanie przez pilota często nierozpoznawalnych skutków zdarzeń. Dla przybliżenia takiej skomplikowanej sytuacji służyć może poniższy przykład „z życia wzięty”.
W trakcie zwiedzania w jednej z miejscowości zagranicznych kierowca turystycznego autokaru miejscowego biura przewozowego najechał niespodziewanie dla siebie i pasażerów – klientów polskiego biura podróży na tzw. garb na pasie ruchu – ogranicznik prędkości i podskoczył na nim na tyle znacząco, że pasażerowie odczuli ten wstrząs. Pilot przeszedł się po autokarze a potem przez mikrofon jeszcze raz zapytał czy wszystko w porządku tzn. czy ktoś z w/w powodu nie ma problemów.
Nikt nie zareagował na powyższe pytanie. Ale okazało się że jedna z uczestniczek tak niefortunnie podskoczyła na siedzeniu że poczuła narastające bóle, ale nie zgłosiła potrzeby udzielenie pomocy poprzez wizytę w placówce zdrowia.
Uczestniczką z własnej woli zaopiekowały się 2 lekarki medycyny uczestniczki wycieczki z tej samej miejscowości co poszkodowana. Ale nie sugerowały wizyty np. w szpitalu tylko zaordynowały pastylki mające na celu uśmierzenie bólu – i tak przez parę dni do końca imprezy.
Pilot w tej sytuacji nie nalegał na wizytę w szpitalu (np. celem dokonania badania rtg), a do końca wycieczki ani uczestniczka, ani lekarki takiej sugestii też nie prezentowały.
Po powrocie do kraju uczestniczka wezwała biuro podróży (i grozi sądem) do wypłaty bardzo wysokiego odszkodowania z tytułu jak twierdzi doznanych cierpień i kosztów leczenia. Powołuje się przy tym na wyniki badań (w tym rtg) przeprowadzonych w Polsce w jakiś czas po wycieczce, stwierdzających, że poszkodowana ma złamane kręgi lędźwiowy i piersiowy.
Ponieważ nie były realizowane żadne badania (w tym rtg) w czasie wycieczki, jest nadzieja, że sąd nie uzna roszczenia. Przemawiać mogą też za takim postanowieniem inne elementy sprawy jak wiek uczestniczki i wyniki badań wykonanych po wycieczce już w Polsce wskazujące na schorzenia typowe dla tej grupy wiekowej (65 lat) tj. osteoporozę oraz osteochondrozę nasilające się przez wiele lat i będące zazwyczaj powodem problemów z kręgosłupem.
Ten szeroko opisany przykład winien jednak służyć do następującej konkluzji:
– doraźna pomoc medyczna jaką udzielały lekarki uczestniczki imprezy (dawkowały proszki uśmierzające ból) zapewne „uśpiły czujność” zarówno poszkodowanej, jak i pilota wycieczki, doświadczonego w tym zawodzie.
– w tak opisanej sytuacji winien jednak intuicyjnie dążyć do zrealizowania wizyty uczestniczki wycieczki w szpitalu albo zażądać od poszkodowanej pisemnego oświadczenia, że rezygnuje ona z fachowej, komplementarnej pomocy, jakiej może udzielić placówka medyczna, np. poprzez wykonanie badania rtg.
A tak o wszystkim będzie zapewne decydował sąd cywilny i jeśli organizator imprezy przegra sprawę to według prawideł prawnych (Kodeks Cywilny) może wytoczyć sprawę przeciw pilotowi wycieczki (posiłkując się uzasadnieniem wyroku sądowego z przegranego procesu).
Można też wysunąć wniosek, że nie można uznawać za fachową pomoc jaką doraźnie udziela lekarz uczestnik wycieczki, przy zdarzeniu którego faktyczne skutki nie są rozpoznane. Decyzja pilota powinna być samodzielna i jednoznaczna, bo on bierze odpowiedzialność, jako opiekun, grupy za zapewnienie udzielenia fachowej pomocy medycznej.
Pilot (rezydent) skrupulatnością m.in. w powyższym zakresie winien zadbać o zdrowie uczestników oraz interesy: własny i organizatora imprez związane z odpowiedzialnością w ramach powierzonych w umowie obowiązków.
Źródło: Biuletyn WIT nr 18, 11.02.2008



