Na poznańskim stadionie wykryto pęknięcia na dwóch słupach konstrukcyjnych na pierwszej trybunie obok loży vipowskiej. Inspektor Nadzoru Budowlanego polecił, aby z drugiego poziomu pierwszej trybuny nie korzystano, aż do chwili usunięcia usterki.
Poważne wątpliwości co do bezpieczeństwa stadionu budzi jednak nie jego stan techniczny, a zachowanie kibiców. Całe zamieszanie zaczęło się podczas meczu kwalifikacyjnego do rozgrywek Ligi Europejskiej pomiędzy Lechem Poznań a Żargilisem Wilno. Kiedy oba zespoły dzielnie walczyły na murawie, kibice gospodarzy wywiesili transparent, na którym umieszczono teksty obraźliwe dla Litwinów. Po tym incydencie zaczęła się burza w mediach. Zadawano pytanie, czy ludzie będący na stadionie są bezpieczni, gdy można wnieść blisko 50-metrowy transparent bez ingerencji ochroniarzy?
Władze Poznania zaniepokoiła też sytuacja mająca miejsce w trakcie niedzielnego spotkania Poznaniaków z Koroną Kielce. Trybuna nr 2, na której zazwyczaj zasiadali najwięksi sympatycy Lecha została zamknięta z powodu głoszenia przez kibiców antagonistycznych haseł pod adresem wschodniego sąsiada Polski. Z tego powodu przepełniona była trybuna nr 3 i zablokowane pobliskie wyjścia ewakuacyjne. W razie jakichkolwiek awarii lub złego stanu zdrowia kibiców opuszczenie stadionu byłoby rzeczą wręcz nieprawdopodobną. Kolejny mecz ,,Duma Wielkopolski’ zagra na stadionie przy ul. Bułgarskiej dopiero 1 września. Dlatego władze miasta mają dość dużo czasu, aby zagwarantować bezpieczeństwo ludziom będącym na terenie tego obiektu.
Przemysław Pawelec



