Żadna to nowość, że małe miasteczka pustoszeją. To, co jeszcze niedawno było atutem gmin, np. kultura rolna lub rozwijający się, w oparciu o złoża, przemysł, traci dziś na znaczeniu. Widmo bezrobocia powoduje masową migrację do dużych miast, a tym samym miasteczka – bez pomysłu na siebie – nie ocaleją od zapomnienia. Chyba że mieszkańcy, a w tym i urzędnicy gminni, podejmą strategiczne ryzyko rozwoju poprzez turystykę.
Są dowody na to, że może się powieść. I nie trzeba mieć plażowego nadbałtyckiego zaplecza czy szczytów Tatr w tle. Tam, gdzie położenie miejscowości z góry jakby przesądza sukces turystyczny, nie powinno w ogóle być mowy o niepowodzeniu. Ale warto przypatrzeć się tym miasteczkom, które na pierwszy rzut oka niekoniecznie mają potencjał, a jednak potrafiły wykazać się na tyle interesującymi działaniami, że turyści chętnie tam zaglądają.
Wiele pisze się o Bałtowie położonym w woj. świętokrzyskim – polskiej stolicy questingu. Niewielka gmina 10 lat temu była gminą podupadłą. Dziś upadłość stałaby się faktem, gdyby nie aktywność władz, a zwłaszcza samych mieszkańców. Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Bałtów „Bałt”, wraz z oddziałem młodzieżowym, wymyślili w 2010 r. nową formę spędzania czasu poprzez questing właśnie. A questy to nic innego jak zorganizowane zabawy o podłożu turystycznym, wykorzystujące elementy harcerskich podchodów i gier terenowych. Żeby questing miał wciąż atrakcyjną formę, trzeba zabiegać o nieustanną wariantywność pomysłów. I, jak nietrudno się domyśleć, te pomysły nie mogą się rodzić wyłącznie na poziomie wydziału rozwoju strategii i promocji urzędu gminnego, lecz z inicjatywą muszą się włączać sami mieszkańcy. Wieloletnie strategie rozwoju turystyki wymagają zaangażowania samorządów na etapie planowania, realizacji, monitoringu i ewaluacji, jednak bez aktywności lokalnego społeczeństwa szansa na pozytywny rezultat dobrze nawet „skrojonych” strategii jest nikła. A w Bałtowie nowe koncepcje kolejnych questów powstają w oparciu o archiwa, biblioteki, propozycje agroturystyczne, z bardzo widocznym zaangażowaniem młodego pokolenia.
Z kolei miejscowości Rzecznica i Czarna w woj. pomorskim, bazujące dotąd na „ogranym” już spływie Czernicą, postanowiły inaczej jeszcze zachęcić do siebie turystów. W porozumieniu ze wszystkimi sołectwami w gminie powstała długa ścieżka rowerowa, zapraszająca na szlak zabytkowych kościołów, tj. ważnych obiektów sakralnych, datowanych na XVI – XVIII wiek. Mieszkańcy pod nadzorem PTTK zobowiązali się do oznaczenia szlaku. Ponadto wykrzesali z siebie nowe inicjatywy „asocjacyjne”: a to atrakcyjne noclegi dla rowerzystów z odleglejszych zakątków Polski, a to mała i większa gastronomia, punkty sprzedaży pamiątek, oprowadzanie po zabytkach z ciekawą gawędą.
Na dobrej drodze do sukcesu turystycznego jest też gmina Kleczew w woj. wielkopolskim. Dotąd jej wysoki status materialny wynikał z położenia na terenach odkrywkowych węgla brunatnego. Ale odkąd złoża surowca stały się policzalne na zaledwie kilka następnych lat a górnictwo odkrywkowe prześladuje zwiększające się bezrobocie, władze gminne postanowiły – wciąż mając do dyspozycji niemałe wpływy do budżetu – zainwestować w przyszłość tego miejsca. Na pokopalnianych hałdach powstało „wzgórze kleczewskie”, które niebawem ma być stokiem narciarskim w środku Polski. Od maja tego roku natomiast z wielkim powodzeniem funkcjonuje, odwiedzany przez rzesze turystów, Park Rekreacji i Aktywności Fizycznej w Kleczewie, z ogromną ofertą atrakcji – od torów quadowych, poprzez ścianki wspinaczkowe, znakomitymi stanowiskami dla wędkarzy, chatą dla spragnionych grillowania czy miniamfiteatrem dla żądnych scenicznych wrażeń. Świetne tu też miejsce na questy. Początek działalności tej, nazywanej lokalnie „Malty Bis”, wydaje się być niezwykle udany. A czy wszystko potoczy się pomyślnie, zależy już nie tyle od stopnia zaangażowania władz lokalnych, co entuzjazmu samej lokalnej społeczności.
E.M.



