Ręcznik hotelowy „na pamiątkę”

Dwa lata temu brytyjska gazeta „Daily Telegraph” przeprowadziła sondaż, w którym 37% respondentów przyznało się, że przywłaszczyło sobie jakąś rzecz z hotelu lub (jak brzmi nieco lepiej) zabrało coś „na pamiątkę”. Na liście najbardziej pożądanych rzeczy hotelowych znajdują się kosmetyki, popielniczki, sztućce, piloty od telewizorów, a nawet same telewizory. Prym wiodą jednak ręczniki. Jest to zjawisko zadziwiające, zwłaszcza wtedy, gdy taki hotelowy gość płaci za pokój kilkaset euro, a kradnie ręcznik za kilkanaście. Co jest takiego nadzwyczajnego w białych zazwyczaj ręcznikach hotelowych, że ich „zabieranie” stało się niemal symbolem podróży? Być może to właśnie ta czysta biel, niezwykła miękkość i puszystość, którą taki ręcznik zawdzięcza jakiemuś cudownemu płynowi do płukania lub wyszyte na ręczniku logo hotelu.
Hotele zagraniczne, by zabezpieczyć się przed kradzieżą ręczników wymagają podania przez każdego rejestrowanego gościa numeru ważnej karty kredytowej, ma to także stanowić zabezpieczenie przed ewentualnymi stratami wynikającymi z uszkodzenia bądź zniszczenia mebli czy urządzeń hotelowych. Droższe i prestiżowe hotele w cenę pobytu wliczają koszt ręczników hotelowych. Coraz więcej hoteli znakuje swoje przedmioty i dodaje do drogich materiałów miniaturowe elektroniczne chipy, identyfikatory te mogą być odczytane przez elektroniczne czytniki
W Polsce amatorzy ręczników są także utrapieniem właścicieli hoteli i pensjonatów, ponieważ taki ręcznik to koszt ok. 40 zł. Na szczęście zjawisko to nie jest jeszcze u nas aż tak powszechne.
Każdy gość hotelowy powinien kierować się prostą zasadą: nie kradnij. Skoro nie chcemy, by ktoś od nas z domu wynosił ręczniki czy inne przedmioty, to nie róbmy tego w hotelach.

Agata Domeradzka

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *