Singapore Airlines walczy o polskich klientów, mimo że nie ląduje na polskich lotniskach.

Dla każdego klienta, niezależnie od klasy, przewoźnik oferuje ciekawe rozwiązania, wygodę podróży oraz dodatkowe profity. Co dla wielu osób może okazać się niezwykle ciekawe, to rozbudowany system rozrywki. W czasie rejsu do dyspozycji jest ponad: 230 filmów, 340 programów TV, 790 CD oraz 80 gier, w tym 3D. Robi wrażenie.

Nowe kabiny w pierwszej klasie oraz business to wygoda przez całą, nawet bardzo długą podróż. Fotele można rozłożyć całkowicie na płasko. Z ciekawostek – czas od rozpoczęcia projektowania foteli do ich ukończenia i wstawienia, to prawie 8 lat. Ale, jak zaznaczył manager na wschodnie Niemcy, Austrię oraz wschodnią i środkową Europę Kyle Lam, technika jest tylko środkiem do zwiększenia zadowolenia klientów i nic nie znaczyłaby bez obsługi na najwyższym poziomie i skupieniu się na potrzebach klientów.

Gdzie można się przesiąść do Singapore Airlines? Wylatując z Warszawy zostało wskazanych 6 lotnisk: Kopenhaga, Londyn, Frankfurt, Monachium, Amsterdam, Zurich,  z których łącznie realizowanych jest 68 rejsów tygodniowo do Singapuru. Oferowane ceny wydają się być również konkurencyjne. Klasa ekonomiczna zaczyna się od 1.200 zł, klasy business i pierwsza klasa to odpowiednio koszt  11.100 oraz 25.100 zł. Lecą Państwo do Sydney? Proszę bardzo: 1.700 zł, 16.500 zł oraz 33.100 zł.

Z Singapore Airlines można dotrzeć praktycznie do każdego większego lotniska na terenie Azji. A w drodze np. na Bali, warto zatrzymać się w Singapurze przynajmniej na jeden dzień. W systemie Singapore Stopover Holiday, przygotowane są zniżki na hotele (14 € za osobę w hotelu kategorii A), restauracje, zwiedzanie obiektów turystycznych i wiele innych rzeczy, które mogą umilić i ułatwić pobyt. Azja to nie wszystko. Linie docierają do 34 krajów, współpracują też z innymi liniami JetBlue (USA i Karaiby), SilkAir (Azja), a także Virgin Australia.

Nie będę ukrywać, że na prezentację wszystkich nowości zareagowałam entuzjastycznie. Informacji jest tyle, że nie jestem w stanie wszystkiego przekazać. Dlatego po więcej odsyłam na stronę singaporeair.pl. Mam nadzieję, że rzeczywistość dorównuje obietnicom, ponieważ konkurencja jest duża, a niezadowolony klient po prostu kupi bilet „w okienku obok”.

Olga Lubieniecka

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *