Skarbczyk ukryty w turystycznym obcasie

Fot. Leszek Nowak

Salento to coś więcej niż tylko koniec mapy. Gdy większość turystów będzie jeszcze drżeć przed chłodem bałtyckiej bryzy lub pchać się w tłoczne zaułki Rzymu to mądrzy turyści skierują wzrok na południe.

Półwysep Salento, czyli sam czubek włoskiego obcasa, to region, który rzuca wyzwanie masowej turystyce. Tutaj czas płynie trochę wolniej, a zapach kwitnących gajów oliwnych i pomarańczy miesza się z aromatem Adriatyku i Morza Jońskiego. Salento sprzedaje autentyczność bez popadania w skansen.

Fot. Leszek Nowak

Gdy apartament staje się prezentem

W sercu tego regionu, w Poggiardo, ukrył się obiekt, którego nazwa mówi właściwie wszystko. Tesoretto to po polsku po prostu „skarbczyk”  i trzeba przyznać, że właściciele nie rzucają słów na wiatr. NIe bawią się w skandynawski minimalizm, który nudzi swoją sterylnością. Tutaj rządzi styl pełen elegancji i południowej pasji.

Już samo wejście do pokoju zapowiada coś wyjątkowego. Drzwi do apartamentów są zapakowane wielkimi kokardami. To jasny sygnał, że nie wynajmujesz tylko łóżka, otrzymujesz prezent. Wewnątrz czeka przestrzeń, która mogłaby posłużyć za scenografię do historycznego romansu. Największą atrakcją są jednak ogromne łoże, obok którego niemal na wyciągnięcie ręki – pyszni się wanna z hydromasażem. Pomyśl o wieczorze w blasku świec odbijających się w lustrach, ciepłej wodzie w jacuzzi i absolutnej prywatności. To dobra  odtrutka na stresy codzienności.

Fot. Leszek Nowak

Kuchnia która nie uznaje kompromisów

Puglia to kulinarna mekka, a Tesoretto (www.tesoretto.org) doskonale o tym wie. Nie znajdziesz menu drukowanego w pięciu językach na wyblakłym papierze a qr-kod. Restauracja stawia na lokalne skarby, czyli domowe makarony orecchiette, sery burrata, które rozpływają się w ustach i świeże owoce morza dostarczane  z pobliskiego Otranto. To kuchnia oparta na produkcie, a nie na skomplikowanych technologiach molekularnych.

Fot. Leszek Nowak

Wiosna to złoty czas na Salento

Temperatura oscyluje wtedy wokół 20 stopni, a krajobraz jest soczyście zielony. To propozycja dla par, które szukają intymności i estetyki innej niż hotelowe sieciówki. Skarbczyk w Poggiardo pokazuje jak mała miejscowość może przyciągnąć świadomego klienta dzięki wyrazistemu charakterowi.

Właściciele hotelu w Poggiardo mrugnęli do nas okiem, sugerują, że ich obiekt to taka mała, drogocenna szkatułka ukryta w południowym słońcu, do której klucze dostają tylko wtajemniczeni goście. Zamiast nudnego „Grand Hotelu”, mamy obietnicę znalezienia czegoś rzadkiego i cennego. A czy apartamenty w stylu empire z jacuzzi przy łóżku faktycznie są skarbami? Dla par szukających ucieczki od rzeczywistości – z pewnością.

​Więcej o takich perełkach i strategiach nazewnictwa w turystyce znajdziesz na stronie: www.travel2.pl i www.2ba.pl

Tekst: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *