Śmieci a wzrost zatrudnienia

Wraz z 1 lipca ruszyła wszechstronnie przemaglowana ustawa śmieciowa. Wydaje się, że publikacje prasowe, programy publicystyczne, spotkania, narady, dysputy omówiły już problem „do trzewi”. Ale ta teoria (wciąż wcale nie taka oczywista) potrzebuje nieustannie anektowania w każdym samorządzie, który, zobligowany ustawą, zaczyna swoją własną praktykę w zakresie sektora śmieciowego.

Ani firmy, które przejęły – w wyniku wygranych przetargów – odbiór śmieci, ani tym bardziej samorządy, nie potrafią na przykład perfekcyjnie oszacować, czy liczba zatrudnionych osób w sektorze gospodarowania śmieciami jest wystarczająca. Można pewne parametry przyjąć drogą dedukcji lub skrupulatnych wyliczeń, ale to być może te, które dotyczą wprost odbioru śmieci od klienta.

A co z tymi ludźmi, których, zwłaszcza w liczebniejszych gminach, trzeba mieć „pod ręką”, by baza danych, związana ze zbieraniem i weryfikacją deklaracji od mieszkańców, mogła być stale monitowana? Co z kontrolą w terenie i windykacją należności? Ile osób jest potrzebnych do wyprodukowania kontenerów i pojemników na śmieci, specjalnych worków, dystrybuowanych wśród lokalnego społeczeństwa?

Mimo roztropnej polityki kadrowej, prowadzonej przez firmy deklarujące się jako wywozowe i utylizacyjne, nie da się w tym momencie oszacować ostatecznego stanu zatrudnienia w tych firmach. Ale można z całą pewnością przewidzieć, że – jeśli nie jest się przegranym w przetargu – trzeba będzie zatrudnić więcej ludzi do bieżącej obsługi niż początkowo zakładano. Dla naszej gospodarki to ożywienie związane z potencjalnym zatrudnianiem nowych kadr jest dla niektórych światełkiem w ciemnym tunelu śmieciowej rewolty.

W „Portalu Samorządowym” czytamy, iż zweryfikowane firmy potwierdzają ten trend. I tak np. Przedsiębiorstwo Produkcyjno – Usługowo – Handlowe Radom powiększyło swój zasób liczebny zatrudnionych z 200 do 250. Ostatecznie jednak liczba pracowników, jak twierdzi wiceprezes spółki, znana będzie około października. Ale wyraźnie mówi o potrzebie zwiększenia siły roboczej. Zatrudniania się tu pracowników na stałe, pozyskuje z powiatowego urzędu pracy, w części także stażystów. Z kolei w gminie Izabelin (pod Warszawą), gdzie system działał już grubo przed wprowadzeniem ustawy, bo od 1 stycznia 2012 roku, w urzędzie gminy zatrudniono 2 osoby do spraw stricte odpadów śmieciowych.

Czekając na ostateczny bilans, jedni zapraszają na spacer do pobliskiego lasu, by zobaczyć dzikie wysypiska i, tym samym, jak ustawa jest potrzebna. Inni – co czynię – zapraszają na stronę SITA Polska, gdzie znaleźć można oferty pracy w firmach gospodarującymi odpadami -dla tych, którzy pracy nie mają i dla tych, którym nieuporządkowane śmieci mocno wadzą.

Ewa Matyba

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *