Survival w kurniku z Jet Touristic

Chyba każdy z nas wie, jak wygląda kurnik, w którym hoduje się kury nioski. Stwarza się wszystko, by kury znosiły jak najwięcej jajek. Służy temu kilka zabiegów: kury umieszcza się na niewielkiej powierzchni, karmi specjalną karmą, kontroluje i zamyka w klatkach. Biuro podróży Jet Touristic od lat zachęca do wypoczynku w hotelu Santana w Antalaya, w Turcji. Idąc na plażę tej riwiery tureckiej, każdy codziennie mija kurnik.

Ściśnięte kury i kaczki towarzyszą gościom hotelowym nie tylko w dzień, ale i w nocy. Piejące koguty przerywają nocną ciszę i wyrywają ze snu. Jest to miły głos niezwykle śpiewnej ptaszyny domowej. Wnikliwy gość hotelowy, obserwując kolejny turnus, odkrywa te same prawidła rządzące zarządzaniem hoteli i hodowlą w kurniku niosek.

Nadrzędnym celem jest zysk

Zmęczeni nocnym lotem, ale szczęśliwi zapowiadającymi się wakacjami i pięknymi widokami turyści napotykają w recepcji na pewien problem. Goście hotelowi stłoczeni jak kury i koguty czekają na wywołanie ich i wskazanie miejsca na wielopiętrowej grzędzie. Groźnie brzmiący głos, łamaną polszczyzną wyczytuje nazwiska, wydając informację o numerze pokoju. Nim turysta otrzyma upragniony i zasłużony klucz, pada komenda do zapłacenia 25 euro. Absolutna większość zmęczonych lotem, wielogodzinnym transferem z lotniska do hotelu gości, wyjmuje zgromadzone zapasy gotówki i płaci, nie pytając za co. Ci bardziej odważni dociekają. Otrzymują odpowiedź, że ta opłata jest za pokój z widokiem na morze. Próba buntu zostaje natychmiast stłumiona, kiedy turyści słyszą, że jak nie zapłacą, to dostaną miejsce w piwnicy. Tylko nielicznym udaje się wyplątać z tej pierwszej pułapki, żądając pokój z drugiej strony. I jak się okazuje, Ci są największymi szczęściarzami, bo z tej strony całą noc mają ciszę. Wybrańcy z pokojami z widokiem na morze, mają natomiast cały dzień zapewnioną hałaśliwą muzykę, wieczorem głośną dyskotekę w stylu techno, a po jej zakończeniu zaczynają harcować, głośniejsze niż dyskoteka, koguty.

Pierwsze spotkanie z rezydentem, to roztaczanie wizji bogatej historii Turcji, zabytków, architektury, kultury, pałaców, zamków. Po takim wprowadzeniu ustawia się kolejka, by zapisać się na wycieczki fakultatywne w celu poznania tak bogatej historii znanej tylko np. z kart Nowego Testamentu. Chętnych nie brakuje. Pamukale, Kapadocja, wodospady, kaniony – przyciągają jak magnes. To nic, że podróż autokarem trwa w jedną stronę około 7/8 godzin. Po drodze kilka przystanków technicznych. Szczęśliwie się składa, że są to przystanki przy bogatych stacjach benzynowych z marketami bogatymi w produkty tureckie. Kierowcy witani są jakby wracali do własnego domu, szybko podaje się im bez pytania ich ulubione potrawy. Podróżni mają czas dla siebie. Potem leniwie w dalszą drogę. Ograniczenia prędkości i inne utrudnienia sprawiają, że na miejsce dociera się z opóźnieniem. Każdy jest szczęśliwy, że choć przez chwilę może się przyglądać pozostałościom historii znanej z kart Ewangelii. Nasza wiedza zostaje uzupełniona w drodze przez świeżo upieczonego pilota i urozmaicona lekturą z przewodnika. Nikomu nie przeszkadza brak płynności w czytaniu lektury spowodowany często wyboistą drogą.

Szybki obiad, bo jak zwykle grupa się opóźniła i nie przyjechała na czas do restauracji. Każdy posiłek uzupełniony napojami we własnym zakresie, a potem czas bez ograniczeń na zakupy w specjalni wybranych sklepach, gdzie dla klientów Jet Touristic czekają rabaty w wysokości 50 proc. Turystów wita w sklepie muzyka, darmowe herbatki czy degustacja win, a potem raj zakupowy:  – Pamiętajcie Państwo, od podanych cen macie rabat 50 proc. – informuje pilotka Jet Touristic. I jak tu nie odmówić tak kuszącej ofercie? Szał zakupów trwa. Nic to, że opóźnia się godzina wyjazdu.

Późnym wieczorem, po 14 godzinach spędzonych w autokarze, powrót do upragnionej grzędy. Kąpiel! Ci, co mają jeszcze siły, odwiedzają dyskotekę. Tu wysublimowany DJ, widząc wchodzących, włącza taką muzykę, która na pewno nie jest wybrana pod kątem ich oczekiwań i wieku. Wszelkie prośby, by dostosować muzykę do obecnej generacji zdają się nie docierać do wodzireja, bo on tym lepiej się bawi, im bardziej nie zadowoleni są uczestnicy dyskoteki. Jedyna możliwa reakcja, to iść spać na własną grzędę. Zapada cisza nocna, ale dopiero teraz do życia budzą się stłoczone koguty…

Zawiedziony turysta

Dokończenie artykułu w specjalnym wydaniu TTG Polska, dostępnym do pobrania również w wersji elektronicznej – do pobrania tutaj.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *