Szanse deglomeracji turystyki

Deglomeracja turystyki – zarówno w czasie i przestrzeni – staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym.  Część społeczeństwa planuje doroczny wypoczynek poza okresem koncentracji ruchu turystycznego. Poszukiwane są „nowe” formy turystyki, a także „nieznane”  miejscowości i regiony.
Można mówić także o deglomeracji ruchu turystycznego w obrębie dużych centrów turystyki. Promotorzy berlińskiej turystyki czynią dużo, aby turyści nie odwiedzali  jedynie wokół Bramy Brandenburskiej, Wyspy Muzeów, Unter den Linden. Podobnie postępują organizatorzy turystyki  innych miast europejskich.
Czy nieznana część miasta, położona nieco dalej od uczęszczanych traktów, może być atrakcyjna także dla turystów? Z pewnością tak, zważywszy przede wszystkim na  lokalny koloryt, łatwiejszy do zachowania właśnie w  odległych zakamarkach miasta.   Polskie przykłady muszą krzepić. Oto  krakowski Kazimierz, któremu po okresie zapomnienia przywrócono urodę i atmosferę dawnego miasta, a potem dzielnicy żydowskiej. To także  dzielnice Katowic  – Nikiszowiec i Giszowiec, o niepospolitej architekturze, miejsca, w których można spotkać się z prawdziwą  śląskością (gwara, obyczaje, kulinaria), czy też łódzkie Manufaktura i Księży Młyn. Promowaniu nieznanych zakątków miast służą  święta ulic – Świętego Tomasza i Krupniczej – w Krakowie, Cieszkowskiego w Bydgoszczy, happeningi na warszawskiej  Pradze. Od kilku   lat, w czerwcu na warszawskiej ulicy Tarczyńskiej odbywają się „Mironalia” poświęcone pomięci Mirona Białoszewskiego   i Edwarda Stachury. Przedstawienia na podwórzach, klatkach  i zaułkach, wystawy, pokazy, kiermasze – są niewątpliwie  (wcale nie lokalnym) produktem turystycznym, angażującym pobliski hotel „Sobieski”, biuro podróży, galerie, sklepy i zakłady  usługowe. Nowością tego roku był  festyn  w Kamienicy Artystycznej – Centrum Młodej Sztuki i w plenerze  zabytkowej ulicy  Foksal. Natomiast na warszawskiej Saskiej Kępie odbył się uliczny festiwal poświęcony Agnieszce Osieckiej. 

Do lokalnych tradycji nawiązują także władze warszawskich dzielnic, które po okresie centralizacji, ponownie mogą promować swoje lokalne atrakcje. Dzielnica Wola opublikowała monografię o tutejszych wiatrakach, które niegdyś ożywiały okolice dzisiejszej ulicy Młynarskiej. Planuje się ponowne ustawienie jednego z wiatraków. Własnymi  monografiami  i przewodnikami  dysponują dzielnice: Białołęka, Bielany, Wawer, Wola, Włochy, a nawet osiedla – Zerzeń i Las. Na atrakcyjność  dzielnic – nie tylko dla mieszkańców, ale także dla turystów –  wpływają coraz ciekawsze imprezy.

Pomysłów na różne formy deglomeracji turystyki może być bardzo dużo. Ów wysublimowany produkt turystyczny można budować obficie czerpiąc z  miejskiego folkloru, wiązać z działalnością znanych osób. Ważne, aby działania te nie były jedynie incydentalne i pozostawiły trwały ślad w mentalności  mieszkańców najmniejszych ojczyzn, do których zaliczają się także ulice.
Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *