Tajemnicza Wenecja podczas aqua alta

  Na myśl o powodzi, niemal każdemu nasuwa się słowo – kataklizm. Coś przerażającego, niosącego za sobą zło oraz zniszczenie. Inaczej zupełnie możemy się odnieść do powodzi, jeśli pomyślimy o Wenecji.
   Miasto, o którym mowa jest niewątpliwie jednym z najpiękniejszych na świecie. Tajemnicze, urokliwe, z bogatym dorobkiem kulturowym.
Latem, kiedy Wenecja jest oblężona przez turystów, jest gwarno oraz tłoczno, na każdym kroku spoglądają na nas charakterystyczne bogato zdobione maski, kolorowe świecidełka wykonane z weneckich luster. Na placu św. Marka możemy spotkać niezliczone ilości gołębi, zjeść pyszne lody i prawdziwą włoską pizzę. Wieczorem plac otacza ciepłe latarniane światło, płytę miasta zasnuwa mgła, z której tajemniczo wyłaniają się gondole pływające po kanałach.
To wszystko sprawia, że Wenecja jest postrzegana jako niezwykle romantyczne miasto. Niestety jest to tylko przejściowy, letni pejzaż, ponieważ wraz z odejściem tej pory roku do miasta przypływa morze. W dosłownym znaczeniu, ponieważ stale je podtapia.
 Historia powodzi w Wenecji sięga około 527 r., a wenecjanie nadali jej nawet nazwę – aqua alta. Co w tłumaczeniu oznacza wysoką wodę. Woda przypływa zwykle do miasta w okolicy października i odchodzi wczesną wiosną. W Wenecji powódź ma miejsce średnio cztery razy w roku.
Dzieje się tak za sprawą nieubłaganych porywów wiatrów sirocco oraz bora, a także różnicy w ciśnieniu atmosferycznym, jakie występuje na dwóch krańcach Adriatyku. Im wiatry są silniejsze, tym większe zagrożenie dla miasta.
Jeśli prognozy przewidują podwyższenie stanu wody o 110 cm, to na kilka godzin przed przypływem, mieszkańców ostrzegają syreny alarmowe.
Wenecjanie są zawsze dobrze przygotowani dlatego, że są do powodzi przyzwyczajeni.
Tam, gdzie woda pojawi się ustawiane są specjalne kładki przypominające wyglądem wąskie uliczki, dzięki którym poruszanie się po mieście nie jest specjalnie utrudnione. Za ich pomocą turyści mogą dotrzeć do najbardziej strategicznych miejsc takich jak Bazylika Św. Marka, Pałac Dożów oraz mosty – Westchnień oraz Rialto i nie tylko.
Mieszkańcy poruszają się najczęściej „po wodzie” zaopatrzeni w wysokie gumowe buty.
Toteż obuwie to w tym sezonie jest zdecydowanie najpowszechniejsze. Nikogo nie dziwi widok kobiet w eleganckich futrach czy panów w garniturach z kaloszami na nogach.
Co więc może być pięknego i szczególnego w podtopionym wodą mieście? To, że dzięki zalanym uliczkom Wenecji jesteśmy w stanie zatracić różnicę między gruntem a morzem. Gondole pływają po placu San Marco, gdzie latem chodzi się o własnych nogach. Wszystko w tym mieście działa tak, jak w sezonie turystycznym. Różnica jest jednak znaczna, ponieważ turystów jest o wiele mniej. Zazwyczaj ze względu na pogodę. W czasie jesienno -zimowym temperatura powietrza spada do 4 stopni Celsjusza, często pada deszcz, jest mglisto, szaro i trochę nostalgicznie. Wynagradzają to jednak znacznie mniejsze kolejki do muzeów i obiektów turystycznych. Hotele także są tańsze. Nie oznacza to jednak, że Wenecja w tym czasie traci na swoim uroku. Wręcz przeciwnie. Jest tak samo magiczna i romantyczna, a nawet bardziej tajemnicza niż zwykle.

Marta Ustymowicz

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *