Ponad 700 osób poniosło śmierć podczas trzęsienia ziemi w Chile. Służby ratownicze robią co w ich mocy, by odnaleźć zaginione osoby. Minister Obrony Francisco Vidal zarzucił marynarce wojennej, że ta nie wydała ostrzegawczego sygnału przed zbliżającym się Tsunami i tym samym naraziła setki osób na niebezpieczeństwo.
– Marynarka wojenna popełniła karygodny błąd nie ostrzegając mieszkańców przed zbliżającym się Tsunami – powiedział chiński Minister Obrony Francisco Vidal.
W sobotę (27.02.2010) w niedługim czasie po trzęsieniu ziemi tereny przybrzeżne zostały zalane. Władze przyznały później, że były to fale Tsunami. Odcinek czasu pomiędzy trzęsieniem ziemi o magnitudzie 8,8 w skali Richtera a Tsunami to niespełna 30 minut.
– Marynarka wojenna dysponuje specjalnym planem awaryjnym, który pozwala władzom odpowiednio wcześniej poinformować i przygotować społeczeństwo na zbliżający się kataklizm – powiedział Vidal. – Gdyby zaalarmowano społeczeństwo, prawdopodobnie nie doszłoby do tragedii na tak wielką skalę. Ludzie mogliby znaleźć schronienie na wzgórzach. – dodał.
Do tej pory udało się odnaleźć 708 ofiar, poszukiwania trwają nadal. Najwięcej ofiar mieszkało na zalanych terenach przybrzeżnych. Liczba ofiar zaginionych ciągle wzrasta.
– To trzęsienie ziemi jest jednym z najsilniejszych w historii tego kraju – powiedziała prezydent Chile Michelle Bachelet.
Na dotkniętych tragedią terenach nadal trwają poszukiwania zaginionych osób. Z pod gruzów wieżowca służby ratownicze wydobyły 8 ofiar. – Poinformowano nas o kolejnych 48 osobach, które przebywały w tym budynku. Mamy nadzieję, że żyją. Robimy co w naszej mocy, by je odnaleźć – powiedział rzecznik służb ratowniczych Ignacio Carrizo. – Ciężko pracujemy i nie odpuścimy, dopóki nie uda nam się uratować wszystkich – dodał.
Po sobotnim, najsilniejszym trzęsieniu ziemi, Chile nadal nękają wstrząsy. Z informacji amerykańskiej służby sejsmologicznej wynika, że jeden z silniejszych wstrząsów o sile 6,2 w skali Richtera miał miejsce w poniedziałek rano (1.03.2010).
Na mocno zniszczonym lotnisku w Santiago de Chile wylądowało w niedzielę (28.02.2010) kilka samolotów za wyjątkowym zezwoleniem.
Mieszkańcy Chile odczuwają silny strach oraz obawę przed grabieżą i przemocą. Przyszły prezydent kraju Sebastian Pinera opowiedział się za wprowadzeniem wojska na te tereny, by zapobiec niepotrzebnych zamieszkom.
– Marynarka wojenna popełniła karygodny błąd nie ostrzegając mieszkańców przed zbliżającym się Tsunami – powiedział chiński Minister Obrony Francisco Vidal.
W sobotę (27.02.2010) w niedługim czasie po trzęsieniu ziemi tereny przybrzeżne zostały zalane. Władze przyznały później, że były to fale Tsunami. Odcinek czasu pomiędzy trzęsieniem ziemi o magnitudzie 8,8 w skali Richtera a Tsunami to niespełna 30 minut.
– Marynarka wojenna dysponuje specjalnym planem awaryjnym, który pozwala władzom odpowiednio wcześniej poinformować i przygotować społeczeństwo na zbliżający się kataklizm – powiedział Vidal. – Gdyby zaalarmowano społeczeństwo, prawdopodobnie nie doszłoby do tragedii na tak wielką skalę. Ludzie mogliby znaleźć schronienie na wzgórzach. – dodał.
Do tej pory udało się odnaleźć 708 ofiar, poszukiwania trwają nadal. Najwięcej ofiar mieszkało na zalanych terenach przybrzeżnych. Liczba ofiar zaginionych ciągle wzrasta.
– To trzęsienie ziemi jest jednym z najsilniejszych w historii tego kraju – powiedziała prezydent Chile Michelle Bachelet.
Na dotkniętych tragedią terenach nadal trwają poszukiwania zaginionych osób. Z pod gruzów wieżowca służby ratownicze wydobyły 8 ofiar. – Poinformowano nas o kolejnych 48 osobach, które przebywały w tym budynku. Mamy nadzieję, że żyją. Robimy co w naszej mocy, by je odnaleźć – powiedział rzecznik służb ratowniczych Ignacio Carrizo. – Ciężko pracujemy i nie odpuścimy, dopóki nie uda nam się uratować wszystkich – dodał.
Po sobotnim, najsilniejszym trzęsieniu ziemi, Chile nadal nękają wstrząsy. Z informacji amerykańskiej służby sejsmologicznej wynika, że jeden z silniejszych wstrząsów o sile 6,2 w skali Richtera miał miejsce w poniedziałek rano (1.03.2010).
Na mocno zniszczonym lotnisku w Santiago de Chile wylądowało w niedzielę (28.02.2010) kilka samolotów za wyjątkowym zezwoleniem.
Mieszkańcy Chile odczuwają silny strach oraz obawę przed grabieżą i przemocą. Przyszły prezydent kraju Sebastian Pinera opowiedział się za wprowadzeniem wojska na te tereny, by zapobiec niepotrzebnych zamieszkom.
Opracowała: Aleksandra Motz



