
Od puszek z powietrzem znad Bałtyku po góralskie ciupagi – dlaczego kupujemy te same, tanie przedmioty na całym świecie? Czy polska pamiątka wreszcie dorosła i stała się obiektem pożądania?
Stoisz przed stoiskiem z pamiątkami w słonecznej Grecji. W ręce trzymasz magnes na lodówkę z wyblakłym zdjęciem Akropolu. Obok leży drewniana laska, identyczna jak te, które widziałeś w Chorwacji, Hiszpanii i… Zakopanem. Dlaczego, podróżując po całym globie w poszukiwaniu autentyczności, tak chętnie kupujemy jej najtańszą, masową imitację? I czy Polska, kraj rozwijającej się turystyki o bogatej tradycji, wciąż skazany jest na plastikowe smoki i ciupagi, które bardziej nadają się do obrony przed golem niż do dekoracji półki.
Pokaż swój produkt w Polsce i za granicą! Weź udział w konkursie „Pamiątka z Polski”
Made in China kupiona w Europie czyli globalna fabryka kiczu
Oto kilka niesamowitych i wręcz absurdalnych pamiątek turystycznych:
- Powietrze w puszce jako „luksusowa pamiątka” sprzedawany nad morzem, Jeziorem Como (Włochy) w Szwajcarii (Alpy), Islandii, Atenach, Wenecji czy Barcelonie. Ceny wahają się od 10 do nawet 20 euro za puszkę powietrza opisaną jako „wyjątkowa atmosfera kurortu”.
- Kamienie i piasek z plaż są również często sprzedawane w małych buteleczkach, opisywane jako „fragment słynnej plaży” – często to legalnie zabronione działanie (np. Sardynia) i spotyka się z krytyką jako masowe niszczenie środowiska.
- Światło w słoiku to pamiątka z północnych rejonów, np. z Finlandii („aurora borealis w słoiku”). W rzeczywistości kolorowa dioda lub farba fluorescencyjna w zamknięciu.
- Dźwięk w butelce, bo w niektórych miastach turystycznych sprzedaje się butelki z nagranym na chip dźwiękiem fali morskiej, dzwonów, a nawet „autentycznego gwaru miasta”.
- Woda z fontanny w postaci mini fiolki z „autentyczną wodą z Fontanny di Trevi w Rzymie” lub innych słynnych źródeł – pamiątka ma wywoływać nostalgię, ale najczęściej to zwykła woda z kranu.
- Kościelny” odświeżacz powietrza dostępny w niektórych sklepach z dewocjonaliami można spotkać zapachy do samochodu lub domu stylizowane na aromaty znane z mszy i modlitw, często sygnowane przez lokalne sanktuaria.
- Fiolka z zapachem świętości jest sprzedawane jako pamiątki z relikwiarzy czy miejsc ważnych dla kultu – wywołują mieszane odczucia i często traktowane są jako żart lub kuriozum.

Takie pamiątki powstają z potrzeby unikalnej „historii”, a jednocześnie pokazują granice kreatywności (i absurdu) w turystyce masowej. Są kupowane jako ciekawostki, prezenty z dystansem lub zabawne gadżety, a nie rzeczywisty ślad podróży.
Pamiątka turystyczna to fenomen na skalę globalną. To jednocześnie przedmiot pożądania, dowód bytu „tu byłem” i… jeden z największych paradoksów współczesnej turystyki. W dobie zrównoważonego rozwoju i poszukiwania „autentycznych doświadczeń”, rynek zalewa fala identycznych, taniejących produktów, często produkowanych na drugim końcu świata.
Weźmy dla przykładu skarabeusze, amulety, delfiny i inne motywy śródziemnomorskie- wycinane laserowo i sprzedawane jako “autentyczne”, choć faktycznie pochodzą z Azji. Albo zamiast rybek „puszki z powietrzem znad Oceanu Atlantyckiego”. To genialny, choć kontrowersyjny, chwyt marketingowy- sprzedaż czegoś niematerialnego, ulotnego, co ma uwięzić duszę miejsca. Krytycy nazywają to szczytem komercjalizacji, a miłośnicy- poetyckim gestem. Czy to wciąż zwykła pamiątka, czy już pełnoprawna artystyczna akcja?
W Wenecji królują maski, które kiedyś były sercem karnawałowej anonimowości, a dziś stały się symbolem turystycznej masówki. W Pradze obok pięknych, szklanych kryształków, na straganach spotkamy… plastikowe… figurki Franza Kafki, które wyglądają, jakby autor „Procesu” przeszedł właśnie samą siebie. Te przykłady pokazują, że problem „pamiątkowego kiczu” nie jest wyłącznie polską specjalnością. To globalna epidemia, na którą chorują wszystkie masowe destynacje.
Polska pamiątka, czyli od ciupagi do czystej formy
A jak w tym globalnym tłumie prezentuje się Polska? Przez dekady naszą wizytówką była góralska ciupaga. Dla jednych- symbol tradycji i surowego piękna gór. Dla innych- toporny, niepraktyczny relikt, który bardziej przydaje się w filmach fantasy niż w nowoczesnym mieszkaniu. Obok niej stały drewniane rzeźby i figurki, pluszowe maskotki i wawelskie smoki.
Czy to się zmienia? Absolutnie tak. W ostatniej dekadzie dokonała się w Polsce cicha rewolucja pamiątkarska. Jej motorem napędowym są młodzi, świadomi projektanci, rzemieślnicy i lokalni aktywiści. Zamiast masowego kiczu, proponują oni pamiątkę jako przedłużenie marki miejsca.
Weźmy na przykład Gdańsk. Zamiast plastikowego Neptuna, turyści mogą kupić biżuterię z bursztynu w nowoczesnej oprawie, replikę historycznej mapy czy butelkę gdańskiej wódki Goldwasser, która jest nie tylko alkoholem, ale kawałkiem historii w szklanym naczyniu.

Kraków też przestał być tylko miastem smoka, a stał się stolicą designu inspirowanego sztuką Młodej Polski. Piękne chusty, ceramika z motywami roślinnymi wzorowanymi na twórczości Wyspiańskiego- to pamiątki, które nie wstydzą się stać na półce.
Żubr i „Żubrówka” królują na Podlasiu i są jedną z bardziej znanych „pamiątek z Polski”. A może po prostu najlepsza pamiątką jest „Ż” z Żywca, albo „Ł” z Łomży, czy „L” z Poznania.
Wrocław postawił krasnale. Te małe, rozproszone po mieście figurki stały się fenomenem, a ich miniaturowe repliki to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i spójnych z wizerunkiem miasta pamiątek w Polsce. To nie jest przypadkowy produkt; to element większej, sprytnie zaplanowanej narracji.
Kontrowersje, bo czy prawdziwa pamiątka musi być droga?
Czy ta „udoskonalona” pamiątka nie stała się jednak produktem dla elit? Piękna, lniana torba z nadrukiem z polskiego skansenu może kosztować dziesięć razy więcej niż magnes. Czy w ten sposób nie odcinamy się od większości turystów, dla których zakup pamiątki to wciąż symboliczny, a nie luksusowy gest?
To prowadzi do fundamentalnego pytania: jaką rolę ma pełnić pamiątka?
Czy ma być:
- Demokratycznym symbolem?- tanim, dostępnym dla wszystkich dowodem na odwiedzenie miejsca.
- Ambasadorem lokalnej kultury?- estetycznym, wysokiej jakości przedmiotem, który opowiada historię regionu.
- Wsparciem dla lokalnej gospodarki?- przedmiotem wytworzonym przez miejscowych rzemieślników, a nie przez globalną fabrykę.
Idealna pamiątka łączyłaby wszystkie te cechy, ale w praktyce to niemal misja niemożliwa.

Dyskusja toczy się – jaka powinna być pamiątka z Polski?
Czas na Twoją opinię. Czy powinniśmy pogodzić się z istnieniem „tańszej”, masowej linii pamiątek (w końcu one też kogoś utrzymują) i jednocześnie promować tę „wyższą”, designerską? A może powinniśmy bezkompromisowo walczyć z kiczem, ucząc turystów, co jest naprawdę wartościowe?
Czy góralska ciupaga to nasz skarb, który należy celebrować, czy raczej powinniśmy inwestować we współczesne interpretacje folkloru- jak nowoczesna porcelana z podhalańskim wzorem, czy grafiki komputerowe inspirowane wycinanką łowicką?
Polska stoi przed szansą. Nie musimy iść śladem miast, które utonęły w plastiku. Mamy niesamowitą siłę i bogatą kulturę ludową, prężną scenę designerską oraz historię, która może stać się niewyczerpanym źródłem inspiracji.
Pamiątka przestała być już tylko magnesem. Stała się opowieścią. Jaka historia ma opowiadać Twoja pamiątka z Polski?
Autor: Agnieszka Nowak i Leszek Nowak, www.travel2.pl i www.2ba.pl
Zobacz także: Pokaż swój produkt w Polsce i za granicą! Weź udział w konkursie „Pamiątka z Polski”



