Turystyka spełnianiem marzeń

Jedna z przedwojennych firm, niezapomniany Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, wcale nie zachęcał do odwiedzin poprzez wyliczanie bogactwa asortymentów towarów. Ówczesny przekaz promocyjny (wówczas nie używano tego terminu) brzmiał „jesteśmy magazynem zadowolonych klientów”. Taki argument był niewątpliwie skuteczny, choć – przyznać trzeba –  jakże trudno osiągalny. W dobie gospodarki rynkowej, zapełnienie sklepu (a także biura podróży) najprzeróżniejszymi towarami (ofertami turystycznymi) jest zupełnie łatwe. Co uczynić jednak, aby sklep (biuro podróży, hotel, miejscowość wypoczynkową) wypełniła armia zadowolonych klientów, gotowych do przekazywania (w ramach tak zwanej wieści gminnej) dobrej opinii o produktach i wysokiej jakości obsługi.

Turystyka to fabryka, której celem jest spełnianie marzeń. W dobie współczesnej ich realne spełnianie staje się szczególnie ważne. Dotyczy to  przeciętnych zjadaczy chleba (którzy dla  tego, często krótkiego okresu oderwania się od codzienności muszą zdać się na wyrzeczenia, w tym finansowe, niezbędne do zaoszczędzenia wymaganej kwoty. Dotyczy to także zamożniejszych warstw społeczeństwa, dla których problemem jest nie tyle koszt wyjazdu, ale czas, który – zwłaszcza dla pracoholików – jest niezmiernie trudny do wygospodarowania.

Brak czasu albo pieniędzy, wzrastająca konkurencyjność na rynku, coraz szersza wiedza konsumentów o ich prawach, podnoszą poprzeczkę branży turystycznej. Czy nasze oferty (produkty) są zawsze szansą na spełnianie marzeń (ich nie spełnienie oznacza odwrócenie się od usługodawcy, miejscowości, a może nawet rezygnację z turystycznego modelu wypełniania coraz bardziej deficytowego czasu)?

Co decyduje o powodzeniu oferty? Przede wszystkim jej dostosowanie do potrzeb (wynikających często z panującej mody), które powinien rozpoznać usługodawca. Dobry kupiec (także reprezentant branży turystycznej) nigdy nie powinien rekomendować i oferować klientowi określonego produktu, tylko dla tego, że jest on droższy. Odkrycie tej prawdy najczęściej oznacza trwałe utracenie klienta.

Najważniejsze jest pierwsze wrażenia po zakończonej podróży. Gdy powracający, nie rozpakowawszy jeszcze bagaży, nie mając w pierwszej chwili możliwości ani chęci szczegółowej oceny podróży, powie na początek „ogólnie było rewelacyjnie, o szczegółach opowiem później”.

W konkurencji wygrywa nie tylko „najtańszy”, ale najbardziej pomysłowy. Ważne jest indywidualne podejście do gości – bardziej możliwe w małym rodzinnym pensjonacie, hotelu i biurze podróży.

W czasach rozwoju internetowych biur podróży i elektronicznych systemów rezerwacji imprez zmienia się rola pracownika tradycyjnego biura podróży, który powinien stawać się doradcą turystycznym. Gdyby miał pozostać jedynie sprzedawcą – zastąpi go, prędzej czy później internet.

Turystykę kształtują mody. Z różnych przyczyn w wielu przypadkach odeszliśmy (na ogół) od typowych turnusów. Zmienia się podejście do sezonów turystycznych. Mało kto pamięta, że np. kiedyś wyodrębniano wśród sezonu letniego nad morzem „podsezon” kąpielowy. Dziś zmieniają się oczekiwania turystów decyduje rynek, a nie władze, które w dobie PRL-u ogłaszały urzędowo rozpoczęcie sezonu turystycznego. Oznaczało to, że przed tym terminem (np. 1 maja), mimo panujących upałów, w wielu miejscowościach .nie można było spotkać plenerowej gastronomii i napojów chłodzących, które zresztą z powodu chronicznego braku lodówek, można było nazwać rozgrzewającymi.

Dziś obraz turystyki jest zupełnie inny niż dawniej, można powiedzieć przewrotny. Zadziałała promocja, a przede wszystkim otwarcie dla gości, także w regionach, w których nie byli oni widywani. Góry przez cały rok, morze i jeziora także zimą (nie wykluczając innych pór roku). Celem turystyki stały się także  miasta, i to nie tylko Kraków i Gniezno z racji wycieczek szkolnych, a Poznań z okazji targów.  Miasta nie tylko zwiedzamy, a wśród odwiedzanych obiektów są nie tylko zabytki. Przyjeżdżamy do miast i miasteczek na dłużej, z okazji imprez kulturalnych, aby uprawiać sport, na zakupy i choćby po to, aby „pooddychać” inną atmosferą. Liczne miejscowości położone na tranzytowych szlakach zapraszają na krótkie, atrakcyjne przystanki.

Turystów z bałtyckich plaż zapraszają pomorskie miasta: Goleniów, Trzebiatów, Stargard Szczeciński, Darłowo, Słupsk, Lębork. Mazowiecki Modlin zaprasza na imprezy do twierdzy. Gospodarze Olsztyna i Poznania zachęcają nie tylko do zwiedzania, ale do uprawiania sportu. Wrocław promuje się jako miasto spotkań. Mało znana dotąd dolina Kamiennej ożyła dzięki dinozaurom z jurajskiego parku w Bałtowie. Niedawno powstał Podlaski Szlak Konny, propagowane są szlaki rowerowe, choćby trasy „Polski egzotycznej” – wzdłuż wschodnich granic kraju. Parki wioski tematyczne, podziemne trasy, pulsujące życiem zamki i pałace wzbogacają polską ofertę. 

Wśród organizatorów, kreatorów i promotorów turystyki rodzi się apetyt na krajoznawstwo. Branża musi dobrze znać Polskę, aby proponować ciągle nowe programy i doścignąć konkurencję z innych krajów. 

Eliza Orzeszkowa we wstępie do monografii krajoznawczej Zygmunta Glogera pt. „Dolinami rzek” (1903) napisała m.in.: „Umysły podróżników dzielą się na dwa rodzaje. Jedni dlatego, aby wzruszenia i ciekawości doświadczyć, a z kolei czytelnikom ich udzielić, potrzebują widoku rzeczy rzadkich, ogromnych, nowością swoją uderzających wyobraźnię (…)   Umysły zaś drugiego rodzaju w otoczeniu na pozór najzwyklejszym i powszednim, wśród zjawisk, które innym wydają się szare i nieme, wynajdują i krzewią dla innych obfite źródła wiedzy i piękności…” Choć od napisania tych mądrych słów upłynęło już całe stulecie, nie straciły one na aktualności i są jakże cenne także dla współczesnych kreatorów i promotorów .turystyki.

Jan Paweł Piotrowski

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *