
Europejski System Wjazdu/Wyjazdu (EES) oficjalnie zakończył okres przejściowy 6 września. Mimo to dziewięć państw – Francja, Belgia, Holandia, Niemcy, Grecja, Malta, Portugalia, Włochy i Szwajcaria – otrzymało dodatkową możliwość ograniczania kontroli biometrycznych.
Nie oznacza to formalnego przedłużenia unijnego okresu przejściowego. Komisja Europejska pozwoliła jednak tym krajom na większą elastyczność w stosowaniu systemu, podczas gdy służby graniczne zmagają się z problemami technicznymi i koniecznością utrzymania płynności ruchu.
Zgodnie z docelowym modelem EES większość obywateli państw spoza UE podróżujących na krótkie pobyty ma przy przekraczaniu zewnętrznej granicy strefy Schengen mieć rejestrowane odciski palców oraz wizerunek twarzy. W okresie przejściowym służby mogły czasowo zawieszać rejestrację biometryczną, gdy kolejki stawały się zbyt długie. Z takiej możliwości w sezonie letnim korzystały m.in. Francja, Portugalia i Grecja.
Problemy z wdrożeniem systemu nadal występują. EES okazuje się wolniejszy od zastępowanego przez niego stemplowania paszportów, a awarie techniczne powodują konieczność stosowania rozwiązań zastępczych. Linie lotnicze i porty lotnicze ostrzegały przed wielogodzinnymi kolejkami. Szczególne znaczenie ma sytuacja we Francji, gdzie problemy techniczne utrudniają pełne wdrożenie systemu w części punktów kontroli na trasach przez kanał La Manche.
W praktyce oznacza to, że EES jest już obowiązującym systemem, ale jego stosowanie nadal różni się w zależności od kraju, a czasem nawet konkretnego lotniska. Dziewięć państw apelowało wcześniej do Brukseli o zachowanie możliwości czasowego ograniczania kontroli biometrycznych w sytuacjach, gdy system powoduje poważne zakłócenia. Dla podróżnych oznacza to, że proces przekraczania zewnętrznych granic Europy może wyglądać inaczej w poszczególnych miejscach, mimo że EES miał właśnie zapewnić większą standaryzację kontroli.



