Co więcej – w majowym numerze miesięcznika „TTG Polska” (czyli Travel Trade Gazette) – jej wydawca Marek Traczyk, w artykule „Nieutopijne marzenie” dokonał szerszej oceny tych walorów w kontekście korzyści dla całej ukraińskiej gospodarki i społeczności. W oparciu o doświadczenia wielu krajów stwierdza zasadnie i jednoznacznie, że turystyka staje się coraz bardziej znaczącą dziedziną dla rozwoju gospodarczego, tak w skali makro, jak i w układzie regionalnym i lokalnym. W przypadku Ukrainy – z całą pewnością. Nie ulega wątpliwości także, że szersze włączenie Ukrainy do europejskiego przepływu ruchu turystycznego, może stworzyć jakościowo nową i korzystną sytuację, stając się jednym z czynników przyspieszających jej integrację z unijną Europą. Turystyka w stosunkowo krótkim okresie czasu może stać się nie tylko jedną z podpór rozwoju gospodarczego, ale i istotnym źródłem dochodów państwa. Oczywiście nie stanie się to z dnia na dzień, ale jest to biznes intratny, bo jak pokazują to światowe doświadczenia, koszty stworzenia jednego miejsca pracy w turystyce są 20 razy mniejsze niż w przemyśle, a obrót kapitału inwestycyjnego jest 4,2 razy większy niż w innych dziedzinach gospodarki.
Jakby puentując swoją wypowiedź – Marek Traczyk zwraca uwagę na dwa uwarunkowania
takiego, pozytywnego rozwoju. Pierwsze, to wsparcie polityczne i finansowe ze strony Europy. To ono może stać się czynnikiem wspierającym rozwój turystyki na Ukrainie oraz upowszechniającym wizerunek Ukrainy jako kraju atrakcyjnego turystycznie, zwłaszcza pod względem kulturowym i przyrodniczo – klimatycznym. Drugie zaś, to nadzieja, że dzięki rozszerzeniu rynku światowego, w centrum zainteresowania turystów znajdą się nowe miejsca, jednak będzie to zależało od poprawy marketingu Ukrainy i potencjału jej usług turystycznych. Jak się to wszystko uwzględni, to Ukraina może stać się jednym z najbardziej popularnych kierunków turystycznych. A tego jej szczerze życzymy!
Pierwszy krok w tym kierunku został już zrobiony w okresie Euro 2012.
Mikołaj ONISZCZUK



