Co robić, gdy wybraliśmy się na upragniony wypoczynek, a tu kaprysy pogody utrudniają, ba, nawet uniemożliwiają, realizację ważnych punktów programu. Nie pomogą za bardzo poradniki, zwłaszcza, że także niektórym autorom uczonych ksiąg zdarza się pisać o „spędzaniu” wolnego czasu, podobnie jak o spędzaniu natrętnej muchy. Wydaje się, że spędzanie oznacza oczekiwanie, by nasz obecny (urlopowy, weekendowy, feryjny) etap życia, zakończył się jak najszybciej. To prawda, spędzamy czas, nudząc się np. w oczekiwaniu na pociąg i studiując np. reklamy, na które nigdy nie zwrócilibyśmy uwagi, dodajmy studiując – ku uciesze reklamodawców. Ale każdorazowy wyjazd z ukochanego miasta i chwilowa zmiana środowiska są nam bardzo potrzebne, nie chcemy więc „spędzać” czytaj: przyspieszać czasu, ale wypełniać go atrakcyjnie, chyba że nuda jest naszym oczekiwanym wyborem. Mamy w końcu do tego prawo.
Powstaje więc pytanie, jak gospodarze obiektów turystycznych, samorządy, organizacje turystyczne reagują na wyzwania pogodowe? W wielu miejscach ta reakcja jest szybka, prawidłowa i dodajmy – zgodna z interesem gościa i gospodarzy, które są przecież zbieżne.
Ale nic gorszego, gdy w pamięci turysty utrwali się stereotyp, że w Iksowie pada i jest nudno. Chociaż np. Krystyna Prońko śpiewa, że lubi deszcz w Cisnej, a Grzegorz Turnau donosi, że w Krakowie na Brackiej pada deszcz, co na szczęście nie zawsze jest prawdą.
Może więc w niepogodę wystarczy dobry humor?
Jan Paweł Piotrowski



