W Krakowie rusza projekt promujący ciekawe miejsca

Świetna kawa, dobre jedzenie, niezły pub, ciekawy sklepik – w Krakowie zaczynają reklamować się miejsca, które na to dawno zasługiwały, ale zazwyczaj nie było je na nią stać. Projekt nazywa się "Local heroes" i promuje najbardziej wyjątkowych w mieście.

W Amsterdamie z przybitych do drewnianych tablic karteczek można dowiedzieć się, gdzie kupić dobrą szynkę i najlepszy tytoń do fajek. Można też znaleźć adres superszewca, niezłego zegarmistrza i fajnego sklepu z meblami.

Tablice rozmieszczone zostały w różnych punktach miasta w ramach realizowanego tam projektu "Local heroes". W praktyczny sposób służą mieszkańcom miasta. Tamarze Romaniuk, absolwentce Akademii Sztuk Pięknych, też posłużyły. Natchnęły ją, by coś podobnego zrealizować w Krakowie.

Już w poniedziałek 40 tablic podobnych do tych z Amsterdamu pojawi się w krakowskich hostelach. Dlaczego tam? Bo Tamara z krakowskim projektem "Local heroes" chce najpierw trafić do turystów.

Na kolorowych tablicach reklamować się będą ciekawe kluby, bary, sklepiki, firmy oferujące wycieczki rowerowe, małe kina, restauracje, kawiarnie. – To oferta dla firm i instytucji, które się wyróżniają, a nie zawsze mają budżet na to, by się promować. To również odpowiedź na globalny rynek, gdzie lokalne i oryginalne produkty giną w masowej papce – mówi Tamara.

Do "Local heroes" można przystąpić tylko wtedy, kiedy ma się coś oryginalnego i naprawdę ciekawego do zaoferowania. Jeśli kino, to tylko z naprawdę dobrym repertuarem, jeśli bar – to z dobrym jedzeniem, jeśli klub – to ze świetną atmosferą. Jeśli firma ma średnią opinię w mieście, nie ma szans, aby jej reklama pojawiła się na tablicy.

Pojawienie się na dziesięciu tysiącach ulotek kosztuje 650 zł netto. W zamian za to informacja z adresem kawiarni czy firmy zostanie wydrukowana w języku angielskim. – Z przodu tylko sama wiadomość o usłudze, z tyłu mapka, jak dojść do danego miejsca – opisuje karteczki realizatorka projektu.

I najważniejsze! Turysta, który pojawi się z karteczką w reklamowanym miejscu, ma 10 procent zniżki na świadczone tam usługi. Największym marzeniem Tamary jest, by akcja rozrosła się tak jak w Amsterdamie i stała się również pomocna mieszkańcom miasta. Żeby z tablic można było dowiedzieć się o najlepszej szynce, świetnym zegarmistrzu i sklepie z oryginalnymi ciuchami. – Jestem pewna, że to się uda. W mieście jest wiele małych branżowych firm, które nie mają pieniędzy na wielkie reklamy. Jeśli tylko są dobre, trafią na naszą tablicę – mówi z przekonaniem.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *