Trudno sobie wyobrazić większy sukces niż ten, gdy nazwa marki staje się nazwą pospolitą na określenie konkretnego produktu, a wielka litera na początku wyrazu zamienia się w małą. W Polsce poza pepegami (czyli obuwiem sportowym, produkowanym przez Polski Przemysł Gumowy) i warsem chyba nie mieliśmy więcej takich przypadków. Tyle że pepegi odeszły już do lamusa, a wars przeżywa kolejną młodość. I nie ma co się wstydzić nie tylko przed indyjskimi kolegami po fachu, ale również w kontekście europejskim. Catering kolejowy na Starym Kontynencie opiera się dziś na gotowych przekąskach i porcjowanych daniach odgrzewanych w mikrofalówkach. Wszystko to ma więcej wspólnego z apteką niż gastronomią. Tymczasem w polskim warsie ciągle króluje kuchenka gazowa (lub elektryczna), na której przygotowuje się prawdziwe jedzenie.
Żelazną i kultową pozycją w menu warsów jest jajecznica. To od niej zaczynają dzień setki pasażerów wyruszających w trasę w godzinach rannych. Kilkadziesiąt lat praktyki sprawia, że przygotowuje się ją tutaj perfekcyjnie i uznać należy za wzór smażonych jajek: ani zbyt zwarta, ani zbyt glutowata, wzbogacana wedle życzenia szczypiorkiem albo kiełbasą, garnirowana na talerzu pomidorkiem z cebulką. W godzinach obiadowych króluje autentyczny schabowy z ziemniaczkami, a przez cały dzień zaś wzmocnić się można flaczkami (i cóż, że ze słoika? – to dobre ćwiczenie dykcyjne) i żurkiem. Od pewnego czasu Wars ujednolicił ofertę gastronomiczną i we wszystkich wagonach oprócz dań męskich wprowadził również wegetariańskie sałatki i włoskie placki piady wypełniane rozmaitymi dodatkami. Są tacy, którzy to lubią. Ja wolę smażonego camemberta albo bruschetty.
Kilka miesięcy temu przeforsowano też przepisy, które zniosły zakaz sprzedaży w pociągach piwa. Zerwano w ten sposób z wieloletnią hipokryzją, która pozwalała na alkohol w połączeniach międzynarodowych, a odmawiała tej radości pasażerom krajowym. Szefowie Warsu zagospodarowali nową przestrzeń wolności w sposób stylowy: na pokładach warsów można dziś dostać doskonałe, świeże piwo niepasteryzowane. Oto Polska pełną gębą na szynach! Za którą bardzo tęsknię znad brei rozgotowanych warzyw podsypanych masalą.



