Wiślica – kryptograf potrzebny od zaraz…

Miasteczko pełne skarbów, okryte całunem tajemnicy. Pierwsza murowana budowla na polskiej ziemi, kościółek św. Mikołaja z misą chrzcielną i, niemającym dotychczas precedensu, tajemniczym pochówkiem czterech kobiet. Nie mniej zagadkowe potwory, znajdujące się na pokazanej na zdjęciach płycie Orantów, których do dziś naukowcy nie potrafią nazwać ani określić skąd się wzięły. Zaszyfrowany i nie odczytany kryptogram na belkach sufitowych w domu Długosza.

To tylko kilka z wielu otaczających Wiślicę zagadek, których ogłoszone rozwiązanie doprowadziło by do rewolucji w szkolnych podręcznikach. Może, korzystając z internetu, warto poprosić ludzi o pomoc w rozwikłaniu tych otaczających Wiślicę tajemnic. Jest mnóstwo dziennikarzy, którzy reprezentując różne dziedziny wiedzy, jeśli tylko będą chcieli, mogą wspólnie rozwiązać ten problem. Gdyby udało się uruchomić np. społeczność, którą tu mamy, do prób rozwiązania zagadek otaczających to magiczne miejsce, to coś by się w tym temacie ruszyło. Mamy tam najcenniejsze zabytki naszej kultury, o których wiemy tak niewiele… Archeolodzy i historycy którzy prowadzili tam badania i zajmowali się ich interpretacją, znaleźli wiele odpowiedzi, jednak ze względu na  olbrzymie zamieszanie jakie by to wywołało w świecie naukowym, boją się publicznego ogłoszenia wyników swoich badań. Może rzeczywiście pierwszy chrzest, prawie 100 lat przed chrystianizacją Mieszka I, odbył się właśnie tutaj, o czym świadczy misa chrzcielna datowana na drugą połowę IX w. O tym, że to znalezisko przeznaczone jest do zbiorowego chrztu, świadczy wiele. Inne próby interpretacji wykopalisk prowadzonych na terenie kościółka św. Mikołaja brzmią absurdalnie i już nikogo nie przekonują.

"Słowiański rodowód" Pawła Jasienicy "Żywota św. Metodego" książę pogański, silny wielce, siedział na Wiślech, urągał chrześcijanom i złe rzeczy im czynił. Posławszy więc do niego kazał mu powiedzieć Metody: dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na ziemi swojej, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, wspomnisz mnie kiedyś. I tak też się stało.

Zresztą wystarczy tam pojechać, żeby poczuć ten klimat i zamiast fascynować się dwójką kryptografów z „Kodu Leonarda…”, to łącząc przyjemne z pożytecznym samemu pobawić się w detektywa. Wszystkich zainteresowanych odkryciem kart naszej historii serdecznie zapraszam do Wiślicy. Jeśli czegoś się dowiecie, ewentualnie nie będzie czasu na taką wycieczkę, a temat będzie budził dodatkowe pytania, to wiele może pomóc urzędujący tam na stałe i znający każdy kamień w okolicy archeolog, adiunkt w Wiślickim Muzeum Regionalnym – Wojciech Sołtysiak – do którego kontakt znajduje się na stronie: http://www.muzeum.wislica.pl/index.html
Jest tam również mnóstwo innych informacji, które mogą przybliżyć nasze początki. Nie brakuje także takich, które pochodzą jeszcze sprzed chrystianizacji naszych ziem.
Koresponduję z kilkoma naukowcami, którzy zajmują się tym tematem i wszyscy chętnie służą pomocą.

Sam też, w miarę możliwości, chętnie udzielę odpowiedzi na nurtujące Was pytania.

Piotr Żyła

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *