Zapewne niewielu z nas przyszłoby do głowy wejść na szczyt wulkanu, innym nie po drodze byłoby przechodzić w jego okolicach. Są też tacy, którzy na wulkanicznej górze uprawiają tzw. volcano- boarding, czyli surfowanie po wulkanie.
.jpg)
Jest to najnowszy z nietypowych sportów ekstremalnych w Ameryce Środkowej. Jest uprawiany tylko na Cerro Negro – aktywnym wulkanie mierzącym 716 metrów wysokości.
Cerro Negro, co znaczy „czarna góra”, nie jest ani ładny, ani imponujący. Jest buchającym kopcem czarnego żużlu ze stożkiem ozdobionym dwoma kraterami.
.jpg)
Organizacją surfingowych wypraw zajmują się co najmniej trzy biura podróży. Wyprawa rusza z Leon, miasta położonego najbliżej wulkanu. Pierwszą osobą, która wpadła na pomysł zjazdu na sankach po stożku żużlowym wulkanu, był pewien Australijczyk. Z czasem sportem tym zainteresował się pewien rowerzysta, który próbował ustanowić rekord zjazdu na rowerze z wulkanicznego stożka.
.jpg)
Dominika Papier



