
W poniedziałek (25.01), w szpitalu w Punta Arenas na południu Chile zmarł 55-letni brytyjski polarnik Henry Worsley. Podróżnik podjął próbę samodzielnego przejścia na nartach Antarktydy trasą przez biegun południowy. Przez ponad dwa miesiące pokonał 1725 km. W sobotę (23.01), gdy do osiągnięcia celu brakowało mu zaledwie 45 km, Worsley opadł z sił. Na pomoc polarnikowi ruszyła ekipa ratowników. Tego samego dnia Brytyjczyk został przetransportowany do szpitala w Punta Arenas. Dwa dni później zmarł z powodu zapalenia otrzewnej.
– Moja podróż dobiegła końca. Zabrakło mi czasu, wytrzymałości fizycznej i straciłem prostą umiejętność przesuwania jednej narty przed drugą, aby pokonać dystans dzielący mnie od celu – tak brzmiał ostatni komunikat nadany przez Worsley’a.
Henry Worsley szedł trasą wytyczoną na początku XX wieku przez Ernesta Shackletona – słynnego irlandzkiego podróżnika, polarnika, eksploratora i badacza Antarktydy. Shackletonowi również nie udało się zakończyć wyprawy sukcesem.
foto: telegraph.co.uk



