Kapitan Francesco Schettino, którego po przedwczesnym opuszczeniu jednostki zatrzymano, został uwolniony. Zastosowano wobec niego areszt domowy. Armator Costa Crociere, stawia poważne zarzuty. Niestosowanie się do procedur firmowych oraz brawurowe zachowania, które zaowocowały tragedią, to tylko pierwsze z nich. Argument o narażeniu życia 4200 pasażerów i członków załogi, a także wartego pół miliarda dolarów statku, dyskredytuje pozycję Schettino.
Ratownicy używali materiałów wybuchowych, by przebić przez labirynt luksusowych kabin, barów i spa. Szybko tracą nadzieję na uratowanie kogokolwiek żywego. Sytuację utrudnia szczególne położenie statku. Zanurzony do połowy, leżąc na boku, w każdej chwili może zsunąć się z płycizn u wybrzeży wyspy Giglio.
Gigantyczny luksusowy wycieczkowiec, pływający pałac przyjemności, wyposażony w spa, sale reprezentacyjne, korty tenisowe, baseny, przemieścił się już 16 stycznia, zagrażając tym samym pobliskiemu rezerwatowi przyrody morskiej Morza Śródziemnego.
Pogorszenie pogody wpłynęło na zawieszenie prac ratowniczych, choć rzecznik straży przybrzeżnej oświadczył, że poszukiwania będą trwać do momentu gdy cały statek zostanie sprawdzony.
13 ofiara znaleziona 22 stycznia, potwierdza przypuszczenia Franco Gabrielli- jakoby na statku byli pasażerowie na gapę. Szef włoskiej obrony cywilnej sugeruje, że osób zaginionych, których nikt nie zgłosił może być nawet 25.
Liczba osób poszukiwanych w dniu 17 stycznia wynosiła 28. Wśród nich było 13 turystów z Niemiec, 4 z Francji, 5 z Włoch, 2 Ameryki, oraz 4 członków z załogi. Nadal poszukuje się 22 osób.
Paulina Krajewska



