
Euro 2016 dopiero się rozkręca. Pewnie Francja liczy koszty, włożone w organizację tej spektakularnej sportowej imprezy. A jednak nieprzypadkowo zabiegała, by być gospodarzem. Wiadomo bowiem – to lukratywny biznes, choć na efekty czasami trzeba trochę poczekać…
Takie podsumowania po Euro 2012 opublikowała dla Gdańska firma Deloitte. Przeprowadziwszy badania wpływu organizacji mistrzostw na rozwój miasta, wskazała trzy grupy korzyści: finansowe, społeczno-wizerunkowe i administracyjno-organizacyjne.
Do pierwszej z wymienionych grup należą wpływy pokaźnych kwot, zasilających budżet miasta-organizatora, od sponsorów i UEFA. Następne pieniądze pochodzą od gości turniejowych. Wprawdzie nie wpływają one bezpośrednio do kasy miasta, ale znakomicie podnoszą wysokość podatków, które muszą miastu zapłacić firmy świadczące różnego rodzaju usługi wobec kibiców i turystów. Oczywiście trzeba przyjąć, że organizacja tak wielkiej sportowej imprezy w danym miejscu powoduje też utratę w jakimś procencie klientów, którzy świadomie rezygnują z przyjazdu wówczas do miasta, ale są to stosunkowo niewielkie straty. Na przykładzie Gdańska oszacowano, biorąc wszystkie migracyjne plusy i minusy pod uwagę, że przyjechało tu 310 tys. osób i wydało 340 mln zł.
Inne benefity to te, które wiążą się z przyspieszonymi inwestycjami, służącymi miastu i okolicy. W przypadku Gdańska było tego sporo: budowa nowoczesnego stadionu PGE Arena Gdańsk (dziś Stadion Energa Gdańsk), rozbudowa Portu Lotniczego Lecha Wałęsy, rewitalizacja Letnicy, gdzie powstał stadion oraz realizacja wielu inwestycji drogowych. Towarzyszyła temu permanentna reklama, wpływająca na wzrost rozpoznawalności miasta w kraju i za granicą. Gdańsk w wygenerowanych materiałach reklamowych jawił się jako miasto gościnne, otwarte dla turystów, gotowe na turystyczny boom.
Były wreszcie korzyści administracyjne. Chodzi tu np. o wyższy poziom sprawności działania służb lokalnych: władz samorządowych, policji, straży miejskiej czy służb medycznych.
Po czterech latach od pamiętnego polsko-ukraińskiego Euro, Gdańsk przygląda się sytuacji i szacuje zyski. W istocie, można śmiało powiedzieć, że turyści jeszcze bardziej pokochali to miasto. Wskazują na to statystyki turystów nocujących w Gdańsku: przed Euro 2012, w trakcie imprezy i kilka lat później. Tendencja jest rosnąca , czego dowodem są na przykład następujące liczby: Niemcy – w roku 2012 – 63 286, w roku 2014 – 65 262, Norwegowie – w roku 2012 – 24 846, w roku 2014 – 46 868, Rosjanie – w roku 2012 – 22 354, w roku 2014 – 26 952, Anglicy – w roku 2012 – 10 737, w roku 2014 – 14 833, Amerykanie – w roku 2012 – 8 537, w roku 2014 – 12 807 itp.
Niewątpliwie zatem mistrzostwa Europy są ogromną szansą dla świadomie zawiadujących branżą turystyczną. Wiedzą to Francuzi, którzy przemysł turystyczny opanowali do perfekcji. I robiąc, póki co, wydatki, zaczynają też liczyć profity wynikające z Euro 2016.
Ewa Matyba



