
Brytyjski rząd przedstawił plany dotyczące wprowadzenia w Anglii lokalnej opłaty od noclegów. Zgodnie z propozycją władze będą mogły nakładać na turystów opłaty naliczane jako procent ceny noclegu.
W przeciwieństwie do obowiązujących w niektórych miejscach stawek kwotowych, nie zostanie określony ich maksymalny poziom. Lokalne władze zdecydują również, na co przeznaczą uzyskane środki.
Rząd argumentuje, że rozwiązanie zbliży Anglię do innych popularnych kierunków turystycznych, m.in. Niemiec, Włoch, Holandii, Kanady i USA. Podobne kompetencje otrzymały już samorządy w Szkocji i Walii. W lipcu Edynburg jako pierwsze szkockie miasto rozpoczął pobieranie 5-procentowej opłaty od noclegów. W Anglii własne opłaty wprowadziły już Manchester i Liverpool – odpowiednio 1 i 2 funty za noc.
Jeśli parlament zatwierdzi propozycję, lokalni liderzy mają do marca 2028 roku przedstawić sposób wykorzystania wpływów. Część burmistrzów poparła pomysł, a burmistrz Londynu Sadiq Khan wraz z dziewięcioma innymi burmistrzami regionów miejskich zapowiedział ograniczenie stawki do 5 proc. Jednocześnie rozwiązanie spotkało się z krytyką branży hotelarskiej oraz sektora podróży biznesowych, spotkań i wydarzeń.
Organizacje branżowe ostrzegają, że dodatkowa opłata może zwiększyć koszty podróży służbowych i organizacji konferencji, zwłaszcza przy wydarzeniach wymagających setek lub tysięcy noclegów. Zwracają też uwagę na ryzyko powstania „mozaiki” różnych lokalnych opłat, co może utrudnić firmom działalność i sprawić, że Wielka Brytania będzie postrzegana przez zagranicznych klientów jako mniej spójny kierunek.



