
Bagna, las, błoto, komary, dzika przyroda i przerażony turysta uciekający przed… właściwie nie wiadomo czym. Na szczęście pojawia się woźnica z wozem konnym i ratuje nieszczęśnika, dowożąc go do hotelu. Happy end!
Tak miała wyglądać jedna z koncepcji promocji Polski na początku XXI wieku. Hollywoodzkie gwiazdy, miliony dolarów i scenariusz jak z filmu – tylko czy rzeczywiście zachęcał do przyjazdu do Polski?
Bo reklama turystyczna powinna sprawić, że człowiek pomyśli: „Chcę tam pojechać”, a nie: „Oby udało mi się stamtąd wydostać”.



