
Japonia, USA, Hiszpania, Australia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Chiny, Szwajcaria i Włochy – to pierwsza dziesiątka Travel & Tourism Development Index 2026 Światowego Forum Ekonomicznego. Japonia po raz pierwszy znalazła się na pierwszym miejscu, wyprzedzając Stany Zjednoczone.
To jednak nie jest ranking największych gospodarek turystycznych świata. TTDI mierzy warunki i potencjał umożliwiające zrównoważony i odporny rozwój turystyki – od infrastruktury i transportu, przez bezpieczeństwo i zasoby ludzkie, po cyfryzację, otoczenie biznesowe i zasoby kulturowe.
I właśnie dlatego raport jest dla Polski ciekawszy niż sama tabela.
Co łączy najlepszych?
Japonia, Stany Zjednoczone, Hiszpania czy Francja mają zupełnie różne modele turystyki. Łączy je jednak coś znacznie ważniejszego: turystyka jest częścią większego systemu gospodarczego.
Hiszpania łączy atrakcyjność plaż i wysp z miastami, gastronomią, kulturą, transportem i rozbudowaną bazą hotelową. Niemcy wykorzystują infrastrukturę, transport, biznes i wydarzenia. Wielka Brytania zamienia kulturę, historię, sport i przemysły kreatywne w produkty turystyczne. Szwajcaria konkuruje przede wszystkim jakością, transportem i marką premium.
Z kolei Japonia pokazuje, że nawet kraj będący już światową potęgą turystyczną może nadal rozwijać produkt i rozpraszać ruch poza najbardziej znane miejsca.
Wspólnym mianownikiem nie jest więc jedna atrakcja. Jest nim dobrze działający system.
Polska ma produkt. Potrzebuje systemu
To właśnie tutaj zaczyna się polska część tej historii. Polska nie jest turystycznym outsiderem. W edycji TTDI 2024 zajmowała 27. miejsce wśród 119 gospodarek. W 2026 roku WEF ponownie podkreśla jednak, że przewagę osiągają kraje łączące zasoby turystyczne z infrastrukturą, transportem, usługami, bezpieczeństwem, technologią i odpowiednimi warunkami dla inwestycji.
Polska ma większość elementów potrzebnych do budowy silnego produktu: miasta, dziedzictwo kulturowe, przyrodę, Bałtyk, góry, jeziora, uzdrowiska, gastronomię, wydarzenia i rozwijającą się infrastrukturę.
Problemem nie musi być więc brak atrakcji. Większym wyzwaniem jest połączenie ich w produkt, który łatwo sprzedać zagranicznemu turyście.
Kraków może być początkiem podróży, ale powinien prowadzić do kolejnych miejsc. Warszawa może być hubem biznesowym, ale również bazą dla turystyki kulturowej. Polska może rozwijać MICE, turystykę sportową, medyczną, kulinarną czy wellness, zamiast opierać wzrost wyłącznie na klasycznych wyjazdach wypoczynkowych.
Konkurencja nie czeka
To jeden z najważniejszych wniosków raportu. W latach 2024–2026 aż 92 proc. spośród 110 analizowanych gospodarek poprawiło swój wynik TTDI, a średni wynik wzrósł o około 2,1 proc. Największe postępy odnotowano m.in. w zakresie zasobów kulturowych, infrastruktury turystycznej i usług oraz połączeń lotniczych.
Jeszcze ważniejszy jest kierunek zmian. Siedem z dziesięciu najszybciej poprawiających się gospodarek znajduje się w regionie Azji i Pacyfiku. Chiny są już w światowej TOP 10, a duże rynki azjatyckie – m.in. Indie, Indonezja, Malezja, Tajlandia czy Wietnam – szybko zmniejszają dystans do najbardziej rozwiniętych gospodarek.
To oznacza, że Polska nie powinna patrzeć wyłącznie na Hiszpanię, Włochy, Francję czy Niemcy. Przyszła konkurencja turystyczna będzie coraz bardziej globalna.
Nie chodzi o TOP 10
Czy Polska może kiedyś znaleźć się w pierwszej dziesiątce? To interesujące pytanie, ale niekoniecznie najważniejsze. Znacznie ważniejsze jest to, co robią kraje z czołówki, czego Polska nadal nie robi wystarczająco dobrze.
Raport WEF wskazuje przede wszystkim na znaczenie infrastruktury, dostępności lotniczej, usług turystycznych, zasobów kulturowych i biznesowych, cyfryzacji oraz kapitału ludzkiego. Jednocześnie światowa turystyka przechodzi od fazy odbudowy do fazy zarządzania wzrostem – coraz większym problemem są koszty, niedobory pracowników, inwestycje i presja na środowisko.
Dla Polski oznacza to jedno: nie musimy budować turystyki od zera. Musimy lepiej połączyć to, co już mamy.
Nie wystarczy promować Polski. Trzeba sprawić, aby była łatwo dostępna, wygodna w zwiedzaniu, atrakcyjna przez cały rok i na tyle różnorodna, by turysta chciał wrócić.
Japonia jest dziś numerem jeden w TTDI. Włochy zamykają TOP 10, a Chiny jako jedyna gospodarka wschodząca znalazły się w pierwszej dziesiątce.
Dla Polski najważniejsza nie jest więc sama tabela. Najważniejsza jest lekcja, która z niej wynika: turystyczna potęga nie powstaje z jednej atrakcji. Powstaje z dobrze działającego systemu.



