
Tajlandzki sektor hotelarski mierzy się z rosnącą presją finansową. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku działalność zamknęło 148 firm oferujących noclegi, o 42 proc. więcej niż rok wcześniej.
Jednocześnie liczba nowych rejestracji spadła o 31,2 proc., do 779. Dane opublikowane przez Kasikorn Research Center wskazują na narastającą nierównowagę między podażą miejsc noclegowych a popytem turystycznym.
Według prognoz Tajlandię odwiedzi w tym roku 31,4 mln zagranicznych turystów, czyli o 4 proc. mniej niż w 2025 roku i zaledwie 79 proc. poziomu z 2019 roku. Tymczasem w pierwszej połowie 2026 roku kraj dysponował około 876 tys. pokoi hotelowych i innych jednostek noclegowych – o 11,7 proc. więcej niż przed pandemią. W pierwszych dziewięciu miesiącach roku obłożenie hoteli wzrosło zaledwie o 0,18 proc., a w 19 prowincjach odnotowano spadki. Analitycy przewidują również obniżenie średnich stawek dobowych o 0,8 proc.
Problemy pogłębiają rosnące koszty energii, żywności, transportu i zatrudnienia, a także prowizje pobierane przez internetowe platformy rezerwacyjne. Konkurencję zwiększa również około 50 tys. lokali wynajmowanych krótkoterminowo w Bangkoku, Phuket, Chonburi, Chiang Mai i Surat Thani. W 2025 roku straty poniosło około 51 proc. operatorów obiektów noclegowych, a wśród mniejszych firm odsetek ten wyniósł 54 proc. Branża obejmuje około 15 tys. przedsiębiorstw, z których ponad 98 proc. to małe i średnie firmy zatrudniające łącznie około 430 tys. osób.
Mimo trudności wartość tajlandzkiego rynku noclegowego ma osiągnąć w 2026 roku 1,1 bln bahtów, czyli około 33 mld dolarów, co oznacza wzrost o 2,6 proc. rok do roku. Wzrost wspierają turystyka krajowa oraz segment spotkań i wydarzeń biznesowych, jednak korzyści nie rozkładają się równomiernie. W 2027 roku kraj może przyjąć od 31 do 33 mln zagranicznych gości. Utrzymująca się presja kosztowa i nierównomierny popyt mogą jednak doprowadzić do kolejnych zamknięć, zwłaszcza wśród firm dysponujących ograniczonymi rezerwami finansowymi.



