W krakowskim magistracie urzędnicy wymyślili, w jaki sposób skuteczniej egzekwować tzw. opłatę miejscową. Tylko 291 podmiotów wpłaca do kasy miasta tą opłatę pobieraną od turystów, którzy przebywają w Krakowie dłużej niż dobę.
Jak poinformowała Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta do spraw turystyki – do tej pory władze nie miały możliwości egzekwowania opłaty. W ostatnim Czesie sytuacja uległa zmianie, włodarzom Krakowa udało znaleźć precedens w tej sprawie, pozwalający na karanie podmiotów nie uiszczających tą opłatę. – Na początek ściągnęliśmy adresy ich obiektów ze strony internetowej miasta Krakowa, nie otrzymują też od nas żadnych ulotek informacyjnych. Mamy również możliwość wręczenia kar pieniężnych poinformowała pełnomocnik. A najwyższa kata może wynieść 2 tys. zł. Powołana została specjalna, trzyosobowa komisja kontrolującą hostele i "noclegownie", o których wiadomo, że nie uiszczają opłaty, mimo że z ich usług korzysta niemała liczba turystów. Listę tych placówek przygotowana została m.in. dzięki internetowi, w którym się reklamują. Część właścicieli tłumaczyła, że nie wiedzieli, iż opłata jest obowiązkowa – powiedziała Grażyna Leja.
Opłata miejscowa wynosi 1 zł i 60 gr za każdy dzień pobytu w Krakowie, jeśli trwa on dłużej niż dobę. W sumie w 2006 r. zebrano z tego tytułu 1 mln 760 tys. zł, kwota ta będzie przeznaczona zostanie na promocję miasta.
Źródło: Gazeta.pl



