Choć polskie Tatry przez lata przeżywały największe oblężenie turystów zawsze zimą, ostatnio również latem nie brakuje chętnych na górskie wczasy. I choć atrakcyjnych miejsc w Polsce jest wiele, zwykle stawiają na prosty wybór: nad morze, w góry lub na mazury.
Tych, którzy wybrali opcję drugą, zaopatrzyli się w przewodnik po Tatrach i zapakowali już walizki do samochodu, na miejscu czeka jednak rozczarowanie. Zakopane stoi w korkach. Przy ładnej pogodzie podróż autem w tym turystycznym kurorcie możliwa jest jedynie przed dziewiątą rano i późnym popołudniem, a chcąc dotrzeć pod Morskie Oko – musimy liczyć się zz kilkukilometrową kolejką na górskiej drodze, której przebycie zajmie jakieś dwie, trzy godziny.
Bardzo popularną alternatywą są busy. Busy należą zwykle do małych prywatnych firm, jest ich bardzo wiele, kosztują niedużo. Minusem jest to, iż w większości nie kursują według ściślejszych rozkładów; plusem – że pojawiają się na każdym przystanku co kilka minut i mają w miarę dobrze oznakowane trasy. Jeśli pragniemy dotrzeć do jednego z najczęściej wybieranych punktów na mapie Tatr, jak Morskie Oko, Dolina Kościeliska czy do Kuźnic, skąd rozpoczyna się szlak na Giewont i Kasprowy, wystarczy zakręcić się niedaleko dworca PKS, skąd na bieżąco odjeżdżają zorganizowane na poczekaniu wycieczki. Gdy kierowca nazbiera pełny pojazd, co w godzinach szczytu zajmuje mniej niż pięć minut, zawozi pasażerów dokładnie na miejsce. Uwaga. Miejscowi kierowcy mają tendencję do naginania przepisów. Przyjęcie dwukrotnie za dużej liczby pasażerów czy jazda pod prąd na górskich drogach, często są dla nich codziennością. W trakcie upałów przepełnienie w busie niemal pozbawionym otwieranych okien dla niektórych może być nie do zniesienia, a jazda po górskich serpentynach, gdy przewoźnik jadąc pod prąd zbliża się maksymalnie do krańca drogi, lekko zapierają dech w piersiach. Turyści, choć z niemałym przerażeniem, przymykają zwykle oko na wyczyny kierowcy, spoglądając na mijany sznur samochodów, na końcu którego właśnie by stali, gdyby nie ta odrobina brawury.
Dla tych, którzy wolą spokojniejsze przeżycia pozostają piesze wędrówki. Należy je jednak dobrze zaplanować. W górach dotarcie do pewnego punktu zazwyczaj oznacza dopiero początek długiej wędrówki. Do Morskiego Oka prowadzi dziewięciokilometrowa droga, na którą nie mają wjazdu ani busy, ani prywatne samochody. Dolina Kościeliska oferuje kilka godzin wspaniałych wędrówek. Wspinaczka na Giewont czy Kasprowy Wierch z krótkim pobytem na szczycie to w zasadzie wycieczka na pełen etat – wejście zajmuje ok. czterech godzin i niemal tyle samo trzeba sobie przeznaczyć, by wrócić. Dla wprawionego piechura być może nie stanowi to problemu, ale przeciętny wczasowicz powinien rozważyć dojazd w docelowe miejsce własnym autem lub busem, nawet za cenę jednej, czy dwóch godzin w znienawidzonych korkach. Polskie Tatry oferują piękne widoki i niezapomniane przeżycia, ale tylko pod warunkiem, że ma się sporo cierpliwości.
Tych, którzy wybrali opcję drugą, zaopatrzyli się w przewodnik po Tatrach i zapakowali już walizki do samochodu, na miejscu czeka jednak rozczarowanie. Zakopane stoi w korkach. Przy ładnej pogodzie podróż autem w tym turystycznym kurorcie możliwa jest jedynie przed dziewiątą rano i późnym popołudniem, a chcąc dotrzeć pod Morskie Oko – musimy liczyć się zz kilkukilometrową kolejką na górskiej drodze, której przebycie zajmie jakieś dwie, trzy godziny.
Bardzo popularną alternatywą są busy. Busy należą zwykle do małych prywatnych firm, jest ich bardzo wiele, kosztują niedużo. Minusem jest to, iż w większości nie kursują według ściślejszych rozkładów; plusem – że pojawiają się na każdym przystanku co kilka minut i mają w miarę dobrze oznakowane trasy. Jeśli pragniemy dotrzeć do jednego z najczęściej wybieranych punktów na mapie Tatr, jak Morskie Oko, Dolina Kościeliska czy do Kuźnic, skąd rozpoczyna się szlak na Giewont i Kasprowy, wystarczy zakręcić się niedaleko dworca PKS, skąd na bieżąco odjeżdżają zorganizowane na poczekaniu wycieczki. Gdy kierowca nazbiera pełny pojazd, co w godzinach szczytu zajmuje mniej niż pięć minut, zawozi pasażerów dokładnie na miejsce. Uwaga. Miejscowi kierowcy mają tendencję do naginania przepisów. Przyjęcie dwukrotnie za dużej liczby pasażerów czy jazda pod prąd na górskich drogach, często są dla nich codziennością. W trakcie upałów przepełnienie w busie niemal pozbawionym otwieranych okien dla niektórych może być nie do zniesienia, a jazda po górskich serpentynach, gdy przewoźnik jadąc pod prąd zbliża się maksymalnie do krańca drogi, lekko zapierają dech w piersiach. Turyści, choć z niemałym przerażeniem, przymykają zwykle oko na wyczyny kierowcy, spoglądając na mijany sznur samochodów, na końcu którego właśnie by stali, gdyby nie ta odrobina brawury.
Dla tych, którzy wolą spokojniejsze przeżycia pozostają piesze wędrówki. Należy je jednak dobrze zaplanować. W górach dotarcie do pewnego punktu zazwyczaj oznacza dopiero początek długiej wędrówki. Do Morskiego Oka prowadzi dziewięciokilometrowa droga, na którą nie mają wjazdu ani busy, ani prywatne samochody. Dolina Kościeliska oferuje kilka godzin wspaniałych wędrówek. Wspinaczka na Giewont czy Kasprowy Wierch z krótkim pobytem na szczycie to w zasadzie wycieczka na pełen etat – wejście zajmuje ok. czterech godzin i niemal tyle samo trzeba sobie przeznaczyć, by wrócić. Dla wprawionego piechura być może nie stanowi to problemu, ale przeciętny wczasowicz powinien rozważyć dojazd w docelowe miejsce własnym autem lub busem, nawet za cenę jednej, czy dwóch godzin w znienawidzonych korkach. Polskie Tatry oferują piękne widoki i niezapomniane przeżycia, ale tylko pod warunkiem, że ma się sporo cierpliwości.
Iwona Pajewska



