Yassiada oraz Sivirada są pięknymi, królewskimi wysepkami leżącymi na morzu Marmara. Oficjalnie należą one do okręgu Adalar znajdującego się pod zarządem Istambułu. Są niewielkich rozmiarów i zarazem bardzo kamieniste. Przed wieloma laty na obu wyspach znajdowały się więzienia.
Sivriada jest niezamieszkana. W czasach Bizancjum służyła ona za miejsce, do którego zsyłano księży oraz książęta. Natomiast Yassiada jest również bardzo kamienista. Na dnie morza, tuż przy wyspie znajduje się mnóstwo wraków statków, które rozbiły się przed wieloma laty. Spora ich część pochodzi jeszcze z czasów bizantyjskich. Morskie otoczenie wyspy jest zatem swego rodzaju cmentarzyskiem.
Jak zdradził minister Gunay, Yassiada przyszłości ma przeobrazić się w wyspę – muzeum. Jednakże w planach jest nie tylko stworzenie tam muzeum. Wyspa ma być zarazem ośrodkiem kulturowym. Będą się tam znajdowały audytoria i sale konferencyjne, a także: salon wystawowy, obszar wypoczynkowy z miejscami do zakwaterowania.
Dlaczego akurat na tej małej kamienistej wysepce ma powstać taki kompleks? Ponieważ wiąże się z nią część historii Turcji. Otóż 27 maja 1960 roku, po przewrocie wojskowym istniejąca tam hala sportowa została przeobrażona w salę sądową. Przedstawiciele Partii Demokratycznej, łącznie z premierem Andanem Menderesem oraz z 15 innymi członkami rządu byli więzieni oraz sądzeni na wyspie. Zarzucano im, iż poprzez próby szerzenia demokracji zagrażają świeckiemu charakterowi państwa i religii. Zostali skazani na powieszenie. Sąd Nadzwyczajny, który miał siedzibę właśnie na wyspie obradował bez poszanowania podstawowych zasad prawa oraz demokracji. Z tego względu, ku pamięci tego wydarzenia poswatanie na wyspie muzeum. Miejsce, w którym po przewrocie znajdował się sąd, zostanie znów przemienione w salę rozpraw. Również cele w których premier oraz członkowie jego rządu byli przetrzymywani zostaną odnowione. W muzeum zostaną również wystawione na pokaz prywatne rzeczy więźniów.
Działania te, ze strony tureckiego rządu służą nie tylko oddaniu hołdu skazanym politykom, zasadom demokracji czy też rządom prawa. Jest to ciekawy pomysł na przedstawienie dziejów własnego kraju. Lecz przede wszystkim, to doskonała i odważna próba zmierzenia się i rozliczenia z własną historią, która nie zawsze jest tak świetlana jakbyśmy tego chcieli.



