Początek historii MS „Batory”, nazywanego przez wielu Lucky Ship, sięga lat 30. XX wieku i związana jest z decyzją Polskiego Transatlantyckiego Towarzystwa Okrętowego o budowie dwóch statków pasażerskich. Towarzystwo było wprawdzie w posiadaniu trzech innych jednostek, które jednak wraz ze zużyciem technicznym zakończyły swoje misje na wodach świata. MS „Batory” został zbudowany w 1932 roku. Z konkursu przetargowego wyłoniono zwycięzcę: włoską stocznię Cantieri Riuniti dell’Adriatico w Montfalcone, która okazała się bezkonkurencyjna. Niska cena, a także forma zapłaty, którą miał być polski węgiel, okazały się być decydujące. Włoska brygada zbudowała legendę polskich jednostek wodnych w przeciągu dwóch lat, wykorzystując przy tym najnowocześniejsze w tamtych czasach rozwiązania techniczne. Dnia 21 kwietnia 1936 roku rozpoczął się dziewiczy rejs z Wenecji do Gdyni przez Dubrownik, Barcelonę, Casablankę, Funchal, Lizbonę, Londyn i Kanał Kiloński.
Pierwotnym założeniem pomysłodawców całego przedsięwzięcia były podróże turystyczne z Gdańska do Nowego Jorku. Czas jednak pokaże, że MS „Batory” miał być stworzony także do innych, przez nikogo nieoczekiwanych, celów. Statek został ochrzczony przez Jadwigę Barthel de Weydenthal – żołnierza I Brygady Legionów, która od tego momentu stała się jego Matką Chrzestną. W końcu wyruszył on w swoją pierwszą wyprawę za ocean. Po 25 dniach dotarł do Nowego Jorku, gdzie był oczekiwany przez Polonię. Sukces polskiego armatora na tej trasie stał się swoistym symbolem polskości, a także bezsprzecznym dowodem na nadejście lepszych czasów dla Polski. Niestety, już w następnym roku, miał miejsce pożar w maszynowni, który zmusił załogę do przerwy w rejsie i naprawy w Nowym Jorku. MS „Batory” pod dowództwem Kapitana Eustazego Borkowskiego miał swój złoty wiek na wodach świata do początków II wojny światowej. Dnia 19 września doszło do strajku załogi, którego skutkiem było odsunięcie kapitana od sprawowanej funkcji i opuszczenie pokładu przez załogę. Wojna, a razem z nią nastanie innej rzeczywistości w każdym aspekcie życia była także punktem zwrotnym w historii statku. Został on uzbrojony i przystosowany na ciężkie czasy. Klęska wojsk polskich i ich kapitulacja doprowadziła do przejęcia dowództwa nad jednostką przez siły brytyjskie. Już w grudniu załoga z nowym kapitanem Edwardem Pacewiczem udała się do Glasgow z Kanadyjską Dywizją Piechoty u boku. Podczas pierwszych miesięcy wojny statek i jego załoga czynnie uczestniczyli w działaniach na Morzu Śródziemnym i Czarnym. Sytuacja zmieniała się z dnia na dzień, dlatego część planów nie mogła zostać zrealizowana. Transport żołnierzy do Finlandii został wstrzymany z powodu jej kapitulacji. Podobnie wyglądała sytuacja z neutralną Norwegią, która bez uprzedzeń została zaatakowana przez wojska niemieckie. Bardzo głośnym epizodem w historii statku był bunt dzieci przewożonych z Liverpoolu do Sydney, które nie zgodziły się na przesiadkę na inny statek. Podróż ta zasłynęła także z ich śpiewu, który rozbrzmiewał podobno każdego dnia i stał się symbolem niezależności dzieci od świata dorosłych. MS „Batory” przewoził na swoim pokładzie także polskie sieroty. Około 900 dzieci znalazło w ten sposób nowe życie, przybywszy długą drogę: z ZSSR wraz z wojskami generała Andersa, przez Barsę do portu w Karaczi.
Na uwagę zasługuję jeszcze jedno wydarzenie, które jest nazywane „Wstydliwym Epizodem” w dziejach statku. Załoga odmówiła wypłynięcia na morze do wybrzeży francuskich i pomocy polskim żołnierzom, którzy oczekiwali na przerzut do Wielkiej Brytanii. Marynarze, którzy zdawali sobie sprawę z nienajlepszego stanu technicznego statku, bali się wyruszyć w kolejną niebezpieczną podróż. Dlatego zażądali wsparcia w postaci okrętów wojennych, które byłyby tarczą ochronną. Niestety, nie było takich łodzi do dyspozycji, a wraz z uciekającym czasem zmniejszały się szansę na uratowanie oczekujących na pomoc żołnierzy. Bunt został stłumiony przez pluton Kapitana Franciszka Pitułki i w ostateczności statek wyruszył w drogę, by już następnego dnia przynieść pomoc polskim żołnierzom.
Podczas wojny statek sprawował nie tylko służbę w postaci transportowywania żołnierzy. Do jednej z jego misji należał przewóz z Anglii do Kanady kosztowności i skarbów pochodzących z Zamku Królewskiego na Wawelu. A wśród nich były między innymi arrasy z XVI wieku, insygnia królewskie, manuskrypty Fryderyka Chopina czy chociażby Biblia Guttenberga. Anglicy powierzyli mu trzydzieści skrzyń złota z banku.
Iwona J. Fluda
Więcej w wydaniu "Bałtyk turystycznie"



