Na dawnej granicy niemiecko-niemieckiej

Tam, gdzie były zasieki z drutu kolczastego, „zęby smoka” i wieże strażnicze, przebiega dzisiaj szlak turystyczny, który ciągnie się wzdłuż dawnej granicy niemiecko-niemieckiej. Jest to tzw. Zielony pas (Grünes Band), bardzo atrakcyjny krajobrazowo. Tworzą go lasy, łąki, wrzosowiska, torfowiska. Dawne, siejące postrach zony są dziś miejscem pieszych wędrówek i przejażdżek konnych. A kiedy spadnie śnieg, pojawiają się tu amatorzy biegówek.

Ścieżki edukacyjne i muzea granicy na Zielonym pasie utworzono z myślą o młodym pokoleniu, które urodziło się już po zjednoczeniu Niemiec, ale i turystów zaczyna przybywać. Niemiecka Centrala Turystyczna zachęca do wyjazdu, który łączy zwiedzanie miejsc pamięci o czasach podziału Niemiec i pobliskiej, bardzo ładnej okolicy. Na bazę wypadową doskonale nadaje się Wernigerode – urocze, średniowieczne miasteczko u podnóża Gór Harcu.

Na dawnej granicy niemiecko-niemieckiej

Wernigerode – jak z bajki

Przybysza od razu olśniewa zabudowa szachulcowa. Białe i kolorowe domy, poprzecinane ciemnymi belkami wyglądają jak z bajki. Po zmierzchu, gdy wąskie, brukowane uliczki oświetlają stylowe latarnie, robi się jeszcze bardziej bajecznie. Najmniejszy dom (Kleinstes Haus przy Kochstrasse 43) ma tylko 2,95 m szerokości, 4,2 m wysokości do okapu i drzwi mierzące 1,7 m.
Klejnotami architektury szachulcowej są ratusz i Dom Krummla, który jest całkowicie pokryty drewnem i ozdobiony kunsztownymi płaskorzeźbami. W ratuszu mieści się m.in. punkt informacji turystycznej. W odchodzącej od rynku Breite Strasse, pod numerem 4, działa od 1583 r. Cafe Wien – miejsce z klimatem, pysznymi słodkościami , dobrą kawą i herbatą (cztery gwiazdki w ocenie recenzenta serwisu TripAdviso).

Na wzgórzu, na które można wejść lub wjechać kolejką turystyczną wznosi się zamek – dziś muzeum, niegdyś siedziba hrabiowskiego rodu von Haymar, później von Wernigerode, na końcu von Stolberg. Obecny neogotycki wygląd nadał budowli Otto zu Stolberg-Wernigerode, wicekanclerz Niemiec z czasów Bismarcka. Ostatnim potomkiem rodu jest Philipp Constantin. Kilka lat temu było o nim głośno w całych Niemczech z powodu jego ślubu z dziennikarką telewizyjną, hrabiną Caroline Antoinette zu Waldburg-Wolfegg. Po ceremonii w wernigerodzkim ratuszu, jak w bajce, państwo młodzi w odkrytym, konnym powozie odjechali na zamek.

Zwykli zjadacze chleba, którzy chcą się uraczyć miejscowymi specjałami i tutejszym piwem idą na rynek do restauracji Brauhas Wernigerode.

Na dawnej granicy niemiecko-niemieckiej

Brocken – Noc Walpurgi

Z Wernigerode blisko na najwyższy szczyt Harcu (1 142 m) – Brocken, tajemniczą górę, na której według legendy w Noc Walpurgi (z 30 kwietnia na 1 maja) odbywały się sabaty czarownic. J. W. Goethe, który wszedł na Brocken, gdy jeszcze nikomu nie śniło się o ścieżkach turystycznych i wejście było przygodą, umieścił potem w „Fauście” scenę Noc Walpurgi. Dziś można wejść na szczyt kilkoma trasami, m.in. drogą Goethego albo wjechać kolejką wąskotorową. Ciuchcia objeżdża górę serpentyną z prędkością 20 km/godz., zatrzymując się po drodze na kilku stacjach.
Na szczycie znajdują się stacje meteorologiczna i przekaźnikowa, alpinarium, hotel z przytulną restauracyjką i muzeum. Ekspozycje są poświęcone lokalnej geologii, florze i faunie, a także najnowszej historii. W okresie podziału Niemiec był tu posterunek tajnej policji Stasi, który prowadził nasłuch i zagłuszał „wrogie” treści.

Na Brockenie można być świadkiem zjawiska optycznego tzw. widma Brockenu, tj. zobaczyć na chmurze swój cień otoczony kolorową aureolą. Istnieje przesąd, że człowiek, który ujrzy widmo Brockenu umrze w górach. Urok może odczynić trzykrotne zaobserwowanie zjawiska.

Na tej tajemniczej górze organizowane są też różnego rodzaju wydarzenia kulturalne. W 2015 r. wystawiono tu 28 razy rockoperę „Faust I & II”.

Walkenried – koncerty u mnichów

Ok. 50 km od Wernigerode w miejscowości Walkenried stoi monumentalny, pocysterski klasztor. Muzeum, które znajduje się dziś w jego murach jest tzw. żywym muzeum. Odbywają się tu różnego rodzaju warsztaty dla młodzieży i koncerty muzyki kameralnej.

Ekscytujące jest zwiedzanie o zmroku, przy świecach stojących rzędem w długich korytarzach. Przewodnik opowiadając o detalach architektonicznych czy rzeźbiarskich, oświetla je trzymaną w ręku świecą. Kiedy nieoczekiwanie z oddali rozlega się chorał gregoriański (włączony z nagrania) wrażenie jest niesamowite. Bywa, że akurat w kaplicy ćwiczy organista i można też posłuchać muzyki na żywo.

Ekspozycja ukazująca zasługi cystersów dla rozwoju gospodarki i kultury, a także życie codzienne mnichów, którzy wstawali o 2. w nocy i kończyli dzień o 20. jest tradycyjna, ale w tym wnętrzu mulitemedia byłyby dysonansem.

Na dawnej granicy niemiecko-niemieckiej

Sorge – muzeum granicy

W Sorge, podgórskiej wsi w pobliżu dawnej granicy wewnątrzniemieckiej, z inicjatywy mieszkańców powstało muzeum granicy (Grenzmuseum Sorge). W niewielkim domku można zobaczyć makietę całej strefy granicznej, tablice zabraniające wstępu do zony, chlebak i mundur enerdowskiego pogranicznika, statuetkę nagrody dla gorliwie wypełniających służbę z napisem „Bezpieczna granica gwarancją pokoju”, prawdziwego kałasznikowa.

Strefa graniczna jest dalej, w głębi lasu. Tam znajdują się fragmenty ogrodzenia, wieża obserwacyjna, podziemny bunkier, resztki ocalonych przez mieszkańców instalacji granicznych. Tablice informacyjne, wśród których jest schemat wyjaśniający działanie urządzeń samoczynnie strzelających do ludzi, zrobiono tylko po niemiecku. Nieznający tego języka są pozbawieni szczegółowych informacji, ale dotykają autentyku, czują dreszcz na plecach.

Twórcy muzeum, które miało wielu przeciwników, uważają, że jest ono ważne dla przyszłych pokoleń. A nic tak dobrze nie przemawia do wyobraźni, jak oryginalne przedmioty.

Na dawnej granicy niemiecko-niemieckiej

Helmstedt i Hötensleben – spacer bez granic

W innym muzeum granicy, w Helmstedt, oprócz autentyków i wystawy fotograficznej dokumentującej zniesienie granicy w 1989 r., można zobaczyć prace współczesnych artystów, którzy spojrzeli na podział Niemiec realistycznie, abstrakcyjnie i satyrycznie.

W pobliskim lesie, na terenie parku krajobrazowego Elm-Lappwald, między Bad Helmstedt (dawne Niemcy Zachodnie) a Beendorf (dawne Niemcy Wschodnie) 9 listopada 2015 r. – w 25. rocznicę obalenia muru berlińskiego – zainaugurowano ścieżkę edukacyjną przybliżająca historię granicy niemiecko-niemieckiej. Tablice na 2-kilometrowej trasie przedstawiają historię wysiedlonych rodzin i ucieczek, w większości nieudanych, zakończonych śmiercią lub więzieniem.

Oddaloną o 12 kilometrów od Helmstedt miejscowość Hötensleben, granica sztucznie dzieliła na dwie części. Hans-Günter Appuhn, który wówczas mieszkał tutaj, a dziś jest przewodnikiem, wspomina, jak w Boże Narodzenie mieszkańcy zachodniej strony podchodzili pod granicę śpiewając kolędy, a enerdowscy żołnierze je zagłuszali.
W Hötensleben po granicy pozostały: fragment betonowego muru, metalowe, alarmowe ogrodzenie, „zęby smoka”, wieża strażnicza i otwarta przestrzeń, na której strzelano do uciekinierów. Hans-Günter Appuhn, który jest już starszym panem, opowiadanie młodzieży o tamtym czasie traktuje jako swoją misję.

Tekst i zdjęcia: Alina Ert-Eberdt

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *