Jak czytamy w „Pulsie Biznesu” z dnia 22.11. br. likwidacja Polskiej Organizacji Turystycznej i Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznej (PAIIZ) oraz przekazanie całego zakresu obowiązków do nowej organizacji, tj od 1 stycznia 2007 roku – start Polskiej Organizacji Promocji Gospodarczej i Turystycznej – to ukryte cele Ministerstwa Gospodarki.
Wg wiarygodnych źródeł pochodzących z Ministerstwa Gospodarki projekt ustawy nie jest jeszcze gotowy, ale jak powiedział dla „Pulsu Biznesu” Andrzej Karczmarek, wiceminister gospodarki – koncepcja połączenia PAIIZ i POT jest omawiana w tym resorcie.
Jan Korsak, prezes Polskiej Izby Turystycznej w rozmowie z dziennikarzami "Pulsu Biznesu" nie krył swojego oburzenia projektem. Jego zdaniem plany resortu gospodarki to niepotrzebny eksperyment, który źle wpłynie na polską gospodarkę turystyczną.
Już od kilku tygodni informujemy, że trwają prace związane z przygotowaniem ustawy o powołaniu POPGiT, a właściwie likwidacji POT. Pracami tymi branża turystyczna jest oburzona. Oburzona, gdyż dociera do niej coraz więcej informacji o kulisach likwidacji POT. Według wiarygodnych źródeł minister gospodarki nie jest zainteresowany, żeby w jego resorcie istniała gospodarka turystyczna. Aby pomniejszyć jej rolę, rozpoczęto prace zmierzające do marginalizacji roli turystyki w nowej agencji oraz likwidacji POT.
W ministerstwie przestanie też istnieć Departament Turystyki, a w to miejsce pojawi się Departament Promocji Inwestycji i Turystyki. Urzędnicy Ministerstwa Gospodarki, proszący o zachowanie anonimowości stwierdzają, że doradcy ministra gospodarki opowiadają, że branża turystyczna reprezentowana jest przez ludzi sprzed 1989 roku, czyli tych, którzy współpracowali z poprzednim systemem i byli współpracownikami różnych służb. I dlatego, według tych „opowiadaczy” – ten układ trzeba rozbić! Jednym z tego typu ataków na ludzi turystyki był artykuł w Gazecie Polskiej o turystycznych szpiegach, współpracujących z Rosją.
Materiały do artykułu dostarczono w tak dużym pośpiechu, że nawet nie sprawdzono, czy Włodzimierz Szeląg dyrektor POIT w Wiedniu, rzeczywiście studiował w Moskwie, czy też nie. Ktoś, coś, gdzieś słyszał na korytarzach MG, że jakiś Szeląg był tamże i zanim pogłębiono wiedzę o studiach Szeląga – oberwało się dyrektorowi POIT z Wiednia, o tym samym nazwisku.
Tymczasem prawda jest taka, że Włodzimierz Szeląg w Moskwie nie studiował, był tam natomiast na studiach Andrzej Szeląg. Włodzimierz i Andrzej to dwie zupełnie różne osoby. Drobiazg, prawda? Podobnych „kwiatków” jest więcej. Zastanawia nas, dokąd te rozgrywki doprowadzą polską turystykę?
Nikt tego dokładnie nie wie, bo młodzi eksperci w ministerstwie są tak chłonni każdej pikantnej wiedzy, szczególnie tej globalnej, pochodzącej z uniwersalnego wirtualnego podręcznika, że gdy znajdą inne przykłady rozwoju turystyki w wyszukiwarkach, np. w Kongo, na Wyspach Dziewiczych czy na Wyspie Pitcairn – to zaraz zaaplikują je w polskim sektorze gospodarki! Celem tych zmian jest chyba zniszczenie dotychczasowego poddawanego w wątpliwośc dorobku w tym sektorze i wprowadzenie nowych produktów turystycznych. Jakich? Nikt jeszcze nie wie? Ale może internetowe wyszukiwarki podpowiedzą, jakie produkty turystyczne winna mieć Polska! Wszystko to po to, by była polska wieś spokojna! A minister mógł dzięki nowej ustawie jednych zwolnić a drugich zatrudnić!



