Minął rok odkąd w Bydgoszczy oficjalnie powołana została obywatelska rada ds. kultury. W ślad za nią idą kolejne miasta, choć zadanie przed nimi nie jest łatwe. Kiedy rok temu utworzono Obywatelska Radę Kultury w Bydgoszczy, entuzjazmem kipiały władze miasta i przedstawiciele środowisk artystycznych. – Adrenalina i radość były wtedy naprawdę bardzo duże, wreszcie władze miasta zobaczyły w nas partnerów do wspólnego zarządzania kulturą – wspomina Paweł Łysak, dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy, przewodniczący obywatelskiej rady kultury.
– Środowisko artystyczne z kolei wzięło na siebie współodpowiedzialność za kulturę. To żmudna, codzienna społeczna praca. Ale to co ma związek z kulturą dzieje się u nas teraz w bardziej demokratyczny i sensowny sposób niż gdy decyzje podejmują tylko urzędnicy – dodaje. Także zdaniem Magdaleny Zdończyk, dyrektor Biura Kultury Bydgoskiej w UM Bydgoszczy, największym plusem powołania obywatelskiej rady kultury jest uspołecznienie procesu zarządzania tą sferą. – Tam gdzie to możliwe decyzje dotyczące zarówno ogólnych kierunków działania, strategii jak i konkretnych rozwiązań podejmowane są wspólnie z przedstawicielami środowisk artystycznych, organizacji pozarządowych, miejskich instytucji kultury – mówi Magdalena Zdończyk. Dla przykładu wspólnie opracowywano w Bydgoszczy misję Miejskiego Centrum Kultury czy regulamin konkursów ofert z zakresu kultury dla zadań zlecanych przez miasto organizacjom pozarządowym. Dyrektor przyznaje jednak, że opracowywanie ram dla miejskiej kultury w tak licznym gronie to proces trudny i żmudny.
– Spotkania mają często bardzo burzliwy charakter, nieraz dochodził do ostrzejszej wymiany zdań. Dla mnie jako urzędnika z 20-letnim stażem też to nowe doświadczenia, ale uważam, że w naszym mieście takie podejście się sprawdziło. Przez ten rok wiele się nauczyliśmy od siebie nawzajem – dodaje dyrektor Biura Kultury Bydgoskiej. – Udało się też mocno ożywić środowisko artystyczne, szczególnie artystów indywidualnych, organizacje pozarządowe. Obecnie trwają prace końcowe nad mastreplanem dla kultury w Bydgoszczy. W specjalnie powołanym zespole razem z członkami rady do stołu usiedli urzędnicy z wydziałów odpowiedzialnych za kulturę, edukacje, promocję miasta, sprawy społeczne. Bo choć – jak zapowiadał prezydent w Bydgoszczy – funkcjonowanie klasycznego wydziału kultury stało się tam zbędne, to jednak administrować i kontrolować ktoś musi. – Rada nie zastąpi wydziału kultury czy biura kultury, jak w naszym przypadku, w magistracie.
Rada Obywatelska to społeczne ciało, każdy ma prawo do niego dołączyć ale też zrezygnować z pracy w nim. Prowadzenie instytucji kultury, wspieranie organizacji pozarządowych do zadanie własne gminy, na które przeznaczane są publiczne pieniądze. Gmina zatem jako organizator zadania te nadzoruje – przyznaje Magdalena Zdończyk. Rada ma jednak wpływ na to, jak przeznaczone na kulturę pieniądze w miejskim budżecie są dzielone. A tych zgodnie z zapowiedziami prezydenta miasta i przyjętymi zapisami "Paktu dla Kultury", rokrocznie będzie przybywać o milion złotych. Tyle opisu tego co słychać u prekursorów. A co słychać u naśladowców? Społeczne czy obywatelskie rady kultury powstają w kolejnych miastach. Choć daleko im jeszcze do pozycji bydgoskiej rady.
– Poznańska rada powstała z oddolnej inicjatywy ludzi związanych z kultura. Grono to nie jest sformalizowane, nie ma statutu czy regulaminu. Trudno mówić też o sformalizowanej współpracy z urzędem. Ciało to pełni funkcje opiniotwórcze, doradcze np. podczas konkursów na dyrektorów instytucji kultury – mówi Rafał Łopka, rzecznik prasowy poznańskiego magistratu. O całkowicie oddolnej inicjatywie można mówić także we Wrocławiu. Pod koniec września odbył się założycielski zlot ORKI – tak inicjatywa została nazwana. Na jej stronie internetowej czytamy, że to "otwarta inicjatywa artystów, kuratorów, ludzi nauki, animatorów i organizatorów życia kulturalnego, którzy uznają, iż proces przygotowań do realizacji programu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 może być punktem zwrotnym w myśleniu o kulturze we Wrocławiu".
Założyciele oczekują – czego dali wyraz w opublikowanym na stronie manifeście – że decyzje dotyczące inwestycji w ramach Europejskiej Stolicy Kultury i kryteria decydujące o finansowaniu wydarzeń programowych będą przejrzyste i jawne dla wszystkich obywateli, a mieszkańcy uzyskają realny wpływ na decyzje związane z ESK. Deklarują też gotowość współpracy z władzami miasta, by współdecydować o polityce kulturalnej Wrocławia. ORKA powstała, bo środowisko artystyczne Wrocławia, zaniepokojone było niedostatecznym udziałem mieszkańców i środowisk artystycznych w tworzeniu kultury. Potrzebę współdecydowania o kulturze zauważyły władze Warszawy. Niedawno prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz powołała członków społecznej rady obywatelskiej. Czytaj też: Stołeczny program rozwoju kultury nabiera tempa Jak informuje stołeczny ratusz, działalność rady obejmować będzie m.in. wskazywanie kierunków i priorytetów programów realizowanych w ramach programu rozwoju kultury, recenzowanie już przygotowanych rozwiązań oraz opiniowanie wyników ewaluacji i monitoringu podejmowanych działań.
– Ponadto, członkowie rady będą pełnić ważną funkcję związaną z upowszechnianiem świadomości kulturalnej wśród mieszkańców stolicy oraz partnerów społecznych – wymienia Monika Żukowska z wydziału prasowego stołecznego ratusza.- Dlatego jednym z głównych działań społecznej rady będzie włączanie w proces konsultacji grup społecznych oraz środowisk zainteresowanych polityką miasta w zakresie kultury – dodaje. W stolicy powołany został również zespół sterujący – eksperckie ciało doradcze, złożone z praktyków i teoretyków kultury, ludzi znających się na zarządzaniu kulturą. Zadaniem zespołu jest opracowanie projektów programów operacyjnych, które wypełnią ramy nakreślone w Program Rozwoju Kultury. Będzie też przedstawiać władzom miasta propozycje rozwiązań strategicznych w sprawach związanych z realizacją PRK. Może on również powoływać grupy robocze, złożone ze specjalistów zajmujących się danym zagadnieniem. – Posiedzenia zespołu odbywają się w miarę potrzeb, jednak nie częściej niż dwa razy w miesiącu – kontynuuje Żukowska. Członkowie otrzymają wynagrodzenie rzędu 400 zł za posiedzenie. Jego posiedzeniom będzie przewodniczył wiceprezydent Warszawy Włodzimierza Paszyński.
portalsamorządowy.pl, Agnieszka Widera



