Czy zmaleje popularność Ryanair?

Konkurujące z Ryanair linie lotnicze mogą liczyć na wzrost zysków oraz liczby pasażerów. Irlandzki przewoźnik oświadczył, że w tym roku nie można spodziewać się żadnych promocji cenowych na przeloty, a cena biletów pod koniec 2010 roku wzrosła, aż o 15 procent w stosunku do roku poprzedniego. Czy to oznacza koniec tanich połączeń?
Głównym powodem podwyżki cen jest strata w wysokości 10 milionów euro, w trzecim kwartale 2010 roku spowodowana odwołaniem 3 tysięcy lotów na skutek ostrej zimy i strajku kontrolerów w Hiszpanii, a także we Francji i w Belgii. W porównaniu z końcówką 2009 roku , liczba ta wzrosła dwukrotnie.
Podniesienie opłat lotniskowych w Dublinie ma wpływ na zwiększenie kosztów oraz zmniejszenie liczby lotów ze stolicy Irlandii.
Gwałtownie rosną również ceny biletów do Hiszpanii czy Włoch. Przyczyną jest niestabilna sytuacja w Egipcie i Tunezji, gdzie do tej pory wyjeżdżało większość wczasowiczów. W tym roku decydują się na wypoczynek w Europie.
Linie nie obawiają się konkurencji, liczą, że wzrost cen paliw dotknie tradycyjnych przewoźników, co poprawi ich sytuację.
Do tej pory Ryanair był liderem w przewozach środkowoeuropejskich, ciesząc się największą liczbą pasażerów oraz najlepszą jakością usług. Czy popularność ta zmaleje?
Sytuacja, do której doszło w sobotę, może mieć negatywne skutki dla firmy. W samolocie lecącym z Hiszpanii do Belgii, pilot wyprosił z pokładu 100 studentów. Powodem była ostra kłótnia  młodych Belgów z personelem, dotycząca niezadowolenia z nałożonej opłaty dodatkowej za bagaż, którego wymiary nie zgadzały się z normami ustalonymi przez przewoźnika. Grupę osób eskortowała hiszpańska policja.  Samolot wystartował z ponad trzygodzinnym opóźnieniem i zaledwie z 66 pasażerami na pokładzie.
Młode osoby skarżyły się, że nie miały pieniędzy, aby wrócić innym lotem, a na lotnisku nikt się nimi nie zaopiekował.
Dopiero po interwencji belgijskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, przewoźnik w niedzielę zapewnił studentom powrót do domu. Według wypowiedzi Rzecznika Prasowego Ministerstwa, musieli oni wywrzeć nacisk na linię lotniczą.
Nie był to pierwszy raz, gdy bezpieczeństwo pasażerów zostało narażone. Dziennik Die Welt, przypomina wydarzenie mające miejsce  w listopadzie 2010 roku, kiedy to samolot lecący z Maroka do Paryża, nie dostał, ze względy na złą pogodę, zezwolenia na lądowanie. Skierowano go na belgijskie lotnisko Liege, oddalone o 400 kilometrów. Rozłoszczeni pasażerowie nie chcieli opuścić samolotu, załoga po godzinie wyłączyła światła i opuściła pokład, zostawiając ich samych. Po pięciu godzinach do akcji wkroczyły ekipy ratunkowe.
Czy takie zachowanie przystoi pracownikom firmy, która deklaruje, że bezpieczeństwo pasażerów, załogi i statku powietrznego jest ich priorytetem?

Paulina Tylman

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *