Dziesiątki zabitych podczas trzęsienia ziemi w Nowej Zelandii

Do trzęsienia ziemi o sile 6,3 stopni w skali Richtera doszło we wtorek w mieście Christchurch, w Nowej Zelandii, na głębokości zaledwie 4 km. Jego epicentrum znajdowało się 100 km na południowy zachód od miasta. Dotychczas potwierdzono, że 75 osób straciło życie.
Premier John Key , który ogłosił stan wyjątkowy, spodziewa się jednak, że liczba ta jeszcze wzrośnie.
Prawdopodobnie pod gruzami miasta znajduje się ponad 300 osób. Służby ratownicze walczą o życie każdego ocalonego. Trzęsienie miało miejsce popołudniu, w godzinach szczytu czasu lokalnego, co dodatkowo podwyższyło liczbę ofiar śmiertelnych.


Christchurch

Jest drugim największym miastem w kraju liczącym prawie 400 tys. mieszkańców. Dzięki bliskości Alp Południowych i pobliskiego lotniska międzynarodowego jest niezwykle popularnym miejscem wypoczynkowym.
Katedra Christchurch, charakterystyczny kamienny budynek w centrum miasta, został częściowo zniszczony. Materiały filmowe z lokalnej telewizji pokazują upadek wieży na plac znajdujący się poniżej. Zawalił się również budynek Pyne Gould Guinness i szacuje się, że utknęło pod nim co najmniej 30 osób.
Tysiące mieszkańców zostało bez prądu oraz bez sprawnie działającej sieci komórkowej. Zniszczona została również kolej oraz drogi – gwałtowne drżenia spowodowały otwarte pęknięcia w asfalcie.
Po ocalałych przybyły helikoptery ratownicze, które zbierały poszkodowanych z dachów budynków, gdzie zawaliły się klatki schodowe. By wyciągnąć pracowników z zrujnowanych budynków ratownicy używają wielkich żurawi.
Mieszkańców prosi się o nie wychodzenie na ulice, by umożliwić ruch służbom ratowniczym oraz o nie blokowanie sieci komórkowej by ludzie, którzy wciąż znajdują się pod gruzami mogli dodzwonić się na numery alarmowe.

Pacyficzny pierścień ognia
Ostatnie tak tragiczne dla życia ludzkiego trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii odbyło się w 1931 roku w regionie Hawke’s Bay. Zginęło wówczas 256 ludzi.
Nowa Zelandia leży na pacyficznym pierścieniu ognia, ogromnej strefie aktywności sejsmicznej i wulkanicznej rozciągającej się od Chile po Japonię i Indonezję. Trzęsienia ziemi nie są tu czymś niezwykłym, a służby ratunkowe są specjalnie wyszkolone w razie tego typu zdarzeń. Znalazły się na miejscu już kilka minut po katastrofie.


Polacy w Christchurch

Jak podaje serwis gazeta.pl, podczas katastrofy w mieście znajdowało się dwoje polskich podróżników. Dziś są już bezpieczni i opisują to, co przeżyli, na swoich blogach.

Magdalena Chęcińska

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *