Tajlandia chce zmienić turystykę. Kluczem nie musi być droższa oferta

Maya Bay, Tajlandia
Fot. Kan Tsk / Unsplash

Tajlandia przedstawiła strategię turystyczną na 2027 rok pod hasłem „The Year of Transformation”. Cel jest ambitny: zwiększenie przychodów z turystyki o co najmniej 5 proc. i zmiana proporcji ruchu między najpopularniejszymi a mniej znanymi destynacjami.

W centrum strategii znajduje się również pojęcie „turysty wysokiej wartości”. Tyle że wysoka wartość turystyki nie musi oznaczać wysokich cen.

Tourism Authority of Thailand (TAT) chce, aby w 2027 roku 60 proc. ruchu turystycznego trafiało do głównych destynacji, a 40 proc. do kierunków rozwijających się. Jednocześnie kraj chce przyciągać turystów, którzy wydają więcej.

To logiczne podejście. Hotele chcą wyższych przychodów, a destynacje odwiedzających, którzy zostawiają więcej pieniędzy.

Ale turystyka wysokiej wartości nie musi oznaczać turystyki wysokich cen.

Wartość może zaczynać się lokalnie

Kilka dni temu autor tekstu wybrał się z przyjaciółmi w podróż po prowincji Phetchaburi, odwiedzając m.in. Kaeng Krachan i miasto Phetchaburi.

Zamiast luksusowych hoteli były lokalne homestaye, targowiska, atrakcje, świetne jedzenie i spotkania z mieszkańcami. Największym bogactwem nie okazał się luksus, ale autentyczność doświadczenia.

Pieniądze zostawały w lokalnych społecznościach, a podróżni mieli bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Jednocześnie otrzymywali bardzo dobry stosunek jakości do ceny.

Dla osób, które odwiedzają Tajlandię po raz kolejny, może to mieć ogromne znaczenie. Doświadczony turysta nie zawsze szuka droższego hotelu czy bardziej luksusowych wakacji. Często po prostu chce zobaczyć coś nowego.

Lokalny targ, rodzinna restauracja, homestay czy festiwal w niewielkiej miejscowości mogą być równie wartościowe jak luksusowy resort.

Można więc spojrzeć na turystykę wysokiej wartości inaczej: lokalne doświadczenie → autentyczny kontakt → lokalne wydatki → niezapomniana podróż → powód do powrotu.

To również jest turystyka wysokiej wartości.

Nie trzeba nawet latać

Kolejną szansą może być rozwój turystyki krajowej i tzw. no-fly tourism, czyli podróży bez korzystania z samolotu. Dla mieszkańców Tajlandii, ekspatów i osób przebywających w kraju przez dłuższy czas podróż samochodem lub pociągiem może być atrakcyjną alternatywą dla drogiego lotu zagranicznego.

Jeśli z budżetu wakacyjnego zniknie koszt międzynarodowego biletu lotniczego, więcej pieniędzy może trafić do hoteli, restauracji, lokalnych przewodników, sklepów, targowisk i atrakcji. Co ważne, znaczna część tych wydatków pozostaje w kraju.

Dobry urlop nie zawsze wymaga lotniska, karty pokładowej i kontroli granicznej. Czasem wystarczy samochód albo pociąg. Tajlandia jest szczególnie dobrze przygotowana do tego rodzaju podróżowania.

Czas odkryć Tajlandię poza pocztówką

Wielu turystów doskonale zna Bangkok, Phuket, Pattayę, Chiang Mai czy Koh Samui. Wyzwaniem na kolejne lata będzie przekonanie ich, by odkryli również Tajlandię pomiędzy tymi najbardziej znanymi nazwami.

Mniejsze miasta, lokalne społeczności, parki narodowe, targowiska i rodzinne restauracje nie zawsze trafiają na okładki katalogów turystycznych. To właśnie one mogą jednak dostarczyć najbardziej autentycznych i zapamiętanych doświadczeń.

Strategie turystyczne posługują się językiem „nowych motorów wzrostu”, „transformacji rynków” czy „znaczących destynacji”.

Turysta zadaje znacznie prostsze pytania:

  • Dlaczego mam tam pojechać?
  • Co zobaczę i przeżyję?
  • Czy warto wydać na to pieniądze?
  • Czy będę się tam dobrze czuł?

Najważniejsze pytanie brzmi: czy wrócisz?

Po ponad trzech dekadach pracy w tajlandzkiej branży hotelarskiej i turystycznej autor tekstu dochodzi do prostego wniosku: przyciągnięcie turysty tylko raz to dopiero część sukcesu. Znacznie więcej warte jest stworzenie powodu, dla którego będzie chciał wrócić.

Jego siostra stosuje zresztą bardzo prosty test udanych wakacji. Po powrocie z podróży zadaje jedno pytanie: „Czy pojechałbyś tam jeszcze raz?”

Jeżeli odpowiedź brzmi natychmiast „tak”, destynacja prawdopodobnie zrobiła wiele rzeczy dobrze. Jeśli pojawia się „może” albo „nie wiem”, kolejna podróż może nigdy nie nastąpić.

I być może właśnie to powinno być jednym z najważniejszych kryteriów oceny sukcesu turystyki.

Tajlandia ma w 2027 roku nie tylko przekonać turystów, żeby wydawali więcej. Powinna dać im przede wszystkim powód, żeby chcieli wrócić.

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *