
Dana destynacja potrzebuje skrojonej na miarę strategii turystyki i/lub promocji, by się właściwie rozwijać. Wiele znanych miejscowości ma już taka miarę i lokalne przedsiębiorstwa turystyczne tylko adaptują ją na swoje potrzeby rozwoju. Turystyka powoduje wzrost całego samorządowego organizmu. Przy atrakcjach, hotelach i gastronomii wyrastają firmy obsługujące przybywających nowych, „krótkotrwałych mieszkańców”. Symbioza i pasożytnictwo, ale także wzrost zatrudnienia, dodatkowe dochody i kontakt z nowymi ludźmi powodują, że w dane miejsca wkracza dynamizm. Tak wiele podmiotów to różne interesy, które dzięki strategiom i często ich wizualnym mechanizmom (identyfikacja wizualna) pozwalają poznać kierunek, w jakim podąża samorząd wraz z przedsiębiorcami. Strategia jest również sygnałem i podwaliną pod nowe inwestycje i programy. Pozwala poznać, co „w głowie” ma wójt, burmistrz, prezydent czy szef firmy turystycznej. Jest płaszczyzną do konfrontacji oczekiwań mieszkańców i turystów. Przy okazji pozwala dowiedzieć się, jak np. zwiększyć wpływy z tzw. opłaty klimatycznej, rozwiązać problem biletów dla mieszkańców, czy inne błahe, choć denerwujące sytuacje, pojawiające się w tym procesie idealnego wypoczynku w naszym mieście. Dla osób realizujących te strategie jest również wyznacznikiem priorytetów wobec wyrastających wokół nowych pomysłów. Wyznacza kierunek, którego długotrwała (niestety) realizacja przekłada się na turystyczny sukces. Przykładem sukcesu takich długotrwałych strategii są często wybierane na wiele kadencji władze samorządowe. Rozwijające się miejsca potrzebują spozycjonować się wobec już istniejących „zabieraczy wypoczynku”, znaleźć przewagę i poznać swojego klienta, a rozwinięte muszą również monitorować rozwój, pamiętając, że rośnie konkurencja… i Krupówki też się kiedyś kończą.
tekst i foto: Agnieszka i Leszek Nowak, www.2ba.pl



