Kassel – 100 dni ze sztuką

dOKUMENTA (13) – jedna z najważniejszych światowych wystaw sztuki współczesnej, uroczyście otwarta w Kassel 9 czerwca funkcjonuje do 16 września br. Prace ponad 150 artystów z 55 krajów można oglądać w kilku miejscach miasta, przede wszystkim w Muzeum Fridericianum, w Oranżerii,  Karlsaue, dużym parku miejskim,  poza tym w salach balowych, teatrach, w kinach, dworcu kolejowym. Ale także w Kabulu, Kairze oraz w Banff w Kanadzie.

Biennale  odbywa się co pięć lat, trwa 100 dni. prezentuje dzieła sztuki, w tym rzeźby, performance, instalacje, badania, archiwizację i projekty kuratorskie, malarstwo, fotografię, film i wideo, tekst i dźwięk, eksperymenty  w dziedzinie sztuki, polityki, literatury, filozofii i nauki. Za wizerunkową część wystawy, reklamę, promocję, wydawnictwa okolicznościowe, monografię artystów, gadżety, nawiązując stylistycznie do wczesnej grafiki XX wieku, odpowiedzialna jest Włoska agencja Leftloft . Od początku, 1950 roku, dOKUMENTA jest pisane przez małe" d "zamiast kapitału" D ". 

Dyrektorem artystycznym, kuratorem tegorocznej wystawy jest powołana 3 grudnia 2008 Carolyn Christov-Bakargiev, starszy kustosz Contemporary Art Center w NY (1999-2001), filii Muzeum Sztuki Nowoczesnej; dyrektor Muzeum Sztuki Współczesnej Museo di Arte Contemporanea w Castello di Rivoli w Turynie (2001-2008); rok później – kurator Biennale w Sydey.

Carolyn Christov-Bakargiev miała pięć lat na na stworzenie scenariusza wystawy, dobranie współpracowników-asystentów, poszukiwanie twórców, dobór prac. Była to przede wszystkim kwestia wyboru, zestawienie pracy przeciwko pracy, artysty wobec artysty.

Wchodząc do sal Fridericianum czujemy podmuch powietrza i nie jest to przeciąg,
a  bezlitosny wiatr historii, niepewności i nietrwałości – pomysł Ryana Gandera.
Pochylamy się nad wyrzeźbionymi w trawertynie księgami. Gdyby nie fakt, że trawertyn pochodzi z Kabulu (jak posągi Buddy w Bamian, zniszczone doszczętnie w 2001 przez Talibów), a rzeźby książek symbolizują spalony podczas bombardowań Kassel w roku 1941 przez aliantów cenny księgozbiór biblioteki, nie znaleźlibyśmy sami klamry spinającej historie dwóch kultur w pracy Michaela Rakowitza.

W gablocie leżą dwie muchy, jak drogocenna biżuteria. Co autor – Pratchaya Phinthong chce nam przekazać? Odwiedzający z uwagą patrzą na eksponat, jakby oglądali bezcenny wyrób jubilerski. Może rzeczywiście jest to bezcenny zapis genetyczny owadów, które nam tylko uprzykrzają letnie dni, a w Afryce przenoszę śmiercionośne zarazki. My, w naszym wygodnym życiu, chronieni przez lekarzy, lekarstwa, a często wodę i mydło. A tam oni umierają masowo, pokonani chorobami i głodem. Dwie muchy – mały symbol wielkiej wagi.

Trafiamy na ciekawe zestawienia prac artystów. Oto rysunki, szkice, na kartkach formatu A4, 26-letniej Charlotty Salomon, Holenderki, żydowskiego pochodzenia, studiującej przed wojną w Berlinie. Uciekając przed śmiercią do Paryża, swoją drogę kończy w Auschwitz. Jej 1186 prac odnaleziono niedawno w Holandii. Po drugiej stronie sali – rysunki, notatki na takich samych kartkach – Anny Boghiguian –  młodej Egipcjanki, która uwięziona we własnym mieszkaniu jest świadkiem krwawych starć w Kairze. Obie przeżywają dramat, obie, żeby przetrwać – rysują, notują, prowadzą swoisty dziennik emocjonalny.
W innej Sali 400 jabłek namalowanych na małych formatach zestawionych parami. To prace Korbiniana Aignera – bawarskiego duchownego, który za swoje antynazistowskie kazania zostaje wywieziony do obozu w Dachau, potem Sachsenhausen, gdzie pracując jako ogrodnik hodując  m.in. jabłonie, przetrwał najtrudniejsze dla siebie lata. Udaje mu się stworzyć 4 nowe gatunki jabłek. Jeden z nich dotrwał do dzisiaj – nazwany jego nazwiskiem.

Na przeciwległej ścianie umieszczono pracę Marka Lombardi, która być może przyczyniła się do jego przedwczesnej śmierci. Jest to rodzaj planszy, w której udowadnia jak pieniądz rządzi światem. Umieścił na niej nazwiska znanych polityków, do których dołączył źródła finansowania. Wykonał to na podstawie przekazów medialnych, artykułów, notatek prasowych. Pracował nad przepływem informacji, nad odróżnieniem, które są prawdziwe, które nie i nad ich wyborem.

Wśród mniej lub bardziej statycznych prac duże zainteresowanie odwiedzających wzbudził występ Llyna Foulkesa, 82-letniego performera amerykańskiego, który „grając” na skonstruowanym przez siebie instrumencie perkusyjno-dętym wygłasza rodzaj manifestu egzystencjalnego… krytykując współczesne społeczeństwo amerykańskie, za konsumpcjonizm, powierzchowność, próżność, nie zostawiając suchej nitki szczególnie na mieszkańcach Nowego Yorku. Mówi, o Hollywood, ludziach, którym się zdaje, że za pieniądze zatrzymają czas, zmieniają się w coraz większe monstra. A czas przemija, uczucia też….. Zostaje starość i samotność. Obok wiszą jego dwie prace. W jednej z nich próbuje rozprawić się z mitem niewinnej Myszki Miki. Od niej zaczął się proces sprzedawania symbolu. Myszka Miki zaczęła być wszechobecna… Po niej były następne…… To jest symbol Ameryki. W drugiej pracy mówi o samotności człowieka.

W jednej z sal Anton Zeilinger, fizyk, pracownik naukowy uniwersytetu wiedeńskiego, dzięki kilku urządzeniom elektronicznym, próbuje – trochę jak Leonardo da Vinci wyjść w przyszłość, odcyfrować i zinterpretować  zapisy, wzory. Udowadnia jak nauka zmienia nasze postrzeganie świata. Jak poszerza wiedzę o nas samych, o otaczającej nas przyrodzie, a jednocześnie stwarza pokusę do zmian w genetyce. Przy urządzeniach czuwają asystenci profesora, odpowiadając na pytania odwiedzających.
Widzę, czuję naukę, ale gdzie jest sztuka? Może chodzi o sztukę przewidywania…..

Wysoko ocenioną pracą był fotomontaż Polki – Goshki Macugi. Ogromnych rozmiarów zdjęcie w kilku planach pokazujące związek dwóch miast, ich tragicznych historii: Kassel i Kabul. Górujące nad całością ruiny pałacu kultury i sztuki, zniszczonego przez Talibów to stan dzisiejszy. Niżej stoi kilkadziesiąt ludzi, którzy wierzą, że można przywrócić sztuce miejsce, odbudować, jak kiedyś Kassel. 

Są wśród nich pracownicy muzeów obu miast, pracownicy Instytutu Goethego. Bliżej widza leżą
uciekinierzy afgańscy. W miejscu centralnym siedzi zamyślony młody człowiek, jak myśliciel Rodina. Może zahipnotyzowany przez węża – archaiczny symbol zła.

W oddalonym od Fridericianum kilkaset metrów budynku umieszczono prace Tacity Dean.
Rysunki białym pastelem, kredą na czarnych ekranach – kartonach, przedstawiające  szczyty gór w chmurach i skaliste brzegi morza.  Rysunki wykonała ze zdjęć. Natura, piękno które było, jest i będzie – niezniszczalne. Jednocześnie wykonała 100 gwaszy, ilustracji ze zdjęć Kassel  i wysłała pocztą do Kabulu. Do celu dotarło 91 kartek. Zostały częścią ekspozycji Dokumenta  13  w Pałacu Królowej i Bagh-e Babur w Kabulu.

Najlepsze wystawy generują własny sens. Documenta 13 dotyka wiele trudnych tematów.
przesyconych polityką, wojnami, zniszczeniem, cierpieniem, śmiercią, przemocą, ale też nadzieją na lepsze jutro. Wystawa tego rodzaju jest dzieleniem się doświadczeniem twórczym organizatorów, artystów z publicznością. Jest to bardzo istotne z punktu widzenia komunikacji między sztuką współczesną a odbiorcą. Zrozumieć świat, samego siebie, nie mówiąc o sztuce jest niekończącym się procesem myślowym. Jesteśmy skazani na niego… 

AT

Podziel się tą wiadomością ze znajomymi:

Zobacz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *