
W grudniu już zeszłego roku grupa dziennikarzy z Polski miała możliwość przetestować nowo otwartą linię Ukraińskich Linii Lotniczych UIA na trasie Kijów (Ukraina) – Aktau (Kazachstan). Do wyjazdu przygotowaliśmy się i już wiemy bardzo dużo, ale dopiero w Kazachstanie dopiero poczuliśmy jego ducha.
Wszyscy wiemy, że Kazachstan to duży kraj, lecz jak duży? Otóż, Republika Kazachstan (oficjalna nazwa, kaz. Қазақстан) – jest dziewiątym krajem na świecie pod względem obszaru (2 727 300 kilometrów kwadratowych; to tylko cyfry, lecz dla lepszego wyobrażenia – dziewięciokrotnie większe terytorium od Polski). Kazachstan zajmuje 62 miejsce pod względem liczebności ludności w świecie, co daje zaludnienie na poziomie mniej niż 6 osób/km²! I dlatego można śmiało powiedzieć, że to szeroki kraj! Tylko tu można jechać godzinami i widzieć wyłącznie bezkresne stepy, poczuć się naprawdę wolnym od cywilizacji, o której będzie przypominać tylko linia elektryczna i cieniutka rura, która ciągnie się żółtym wężem aż za horyzont.
W takim, zdawałoby się, niezupełnie atrakcyjnym krajobrazie zaczynasz odczuwać cały majestat nieba i ziemi – ty, przyzwyczajony do ekranów komputerowych i co najwyżej – widoku następnego supermarketu. Oczy i mózg potrzebują chwili czasu, żeby patrzeć i ogarnąć tę bezkresną dal. Czasem w monotonny krajobraz stepu wdzierają się postacie pełne gracji – konie i kosmate owieczki, które wypasają troskliwi pasterze ze swoimi wiernymi psami, ale najbardziej interesują Europejczyka wielbłądy, które spokojnie wędrują po stepie, starannie podpisane imieniem właściciela. Wielbłądy są drogie i nieźle ci się poszczęściło, gdy możesz być jego właścicielem. To wiele mówi o twoim statusie.

Wielbłądów nikt nie wypasa, one same powracają do domu, kiedy zechcą pić albo odczują, że czas dojenia, lub nadszedł czas pojawienia się potomstwa (opowiadają nam Kazachowie). Dobrze, że wielbłądów nie trzeba pilnować przed złodziejami.
Te miłe garbate zwierzątka mogą być dosyć agresywne i potrafią boleśnie uderzyć. Dlatego Kazachowie ciągle prosili, by nie podchodzić do nich za blisko, uprzedzając, by żaden człowiek lub zwierzę nie ucierpiało. Jednak szaleni ludzie z aparatami fotograficznymi starali się być jak najbliżej wielbłądów. Mimo to, nikt z naszej grupy tak niebezpiecznej przygody nie doznał.
Przyjemnie jest obserwować wolne wielbłądy, których nikt nie gania, nie wsadza na nich turystów, nie wystawia na pokaz, i mogą się spokojnie wypasać. Kazachowie opowiadają o wielbłądach z dumą i nawet zachwytem. Bardzo lubią ich mleko, a i przyznają, że czasem jedzą wielbłądzie mięso, lecz to bardziej na zasadzie degustacji, a nie zwykłego jedzenia. Według starych opowieści, w trudnych czasach mięso wielbłąda potrafiło uratować przez zimę całą rodzinę.
Dziś już nikt nie musi karmić się mięsem wielbłądzim przez całą zimę w Kazachstanie, bo współczesny kraj posiada wszystkie dobra cywilizacji: drogi, energię elektryczną, lotniska, hotele znanych światowych sieci, komórki, Internet…

Lecz to już nie Europa i jeszcze nie Wschód, tu warto przyjechać, żeby odwiedzić zabytki historyczne, rozkoszować się słońcem na plaży, wypróbować siebie w dyscyplinach sportów ekstremalnych, poznać całe piękno niezwykłej dla nas natury. Lecz najpierw do Kazachstanu należy przyjechać po szczere uśmiechy Kazachów, ich prawdziwą gościnność, żmudną pracę przy zachowaniu tradycji i nauczyć się od nich prawdziwej tolerancji, bo to kraj, który potrafił przyjąć pod swoje szerokie skrzydła 131 narodowości, które żyją w pokoju i zgodnie budują swój kraj.
Kazachstan – kraj szerokich ludzkich dusz, o których opowiem w następnym artykule.
Anna Legutko



