
W piątek 20 lutego, doszło do ataku terrorystycznego na wysokiej klasy hotel znajdujący się w ścisłym centrum somalijskiej stolicy Mogadiszu, podało BBC. Dokładna liczba ofiar nie jest jeszcze znana, ale somalijska policja szacuje, że zginęło co najmniej kilkanaście osób. Wśród zabitych są wysokiej rangi państwowi urzędnicy.
Central Hotel leżący w pobliżu pałacu prezydenckiego jest miejscem bardzo chętnie odwiedzanym przez somalijskich polityków. W czasie ataku, w hotelu przebywali między innymi ministrowie, członkowie rządu oraz wicepremier Somalii – brali udział w tradycyjnej piątkowej modlitwie w hotelowym meczecie.
Islamscy ekstremiści rozpoczęli atak od wysadzenia samochodu pułapki tuż przed hotelową bramą. Następnie doszło do ostrej wymiany ognia między bojownikami, a ochroną hotelu. Po pewnym czasie nastąpił kolejny wybuch, tym razem kobieta zamachowiec wysadziła się wewnątrz hotelu. Na koniec terroryści ostrzelali modlących się ludzi.
Według Hassana Abdi, kapitana policji w Mogadiszu, w zamachu zginął między innymi zastępca burmistrza Mogadiszu Mohamed Aden Guled oraz dwóch członków somalijskiego parlamentu Hajji Gafe i Ali Omar. Rannych w ataku zostało ok. 20 osób. Wicepremier Somalii Mohamed Omar Arte oraz minister transportu Ali Jama Jangeli doznali niegroźnych obrażeń.
Hotel oraz otaczający go teren zamknięto. Wojsko i policja postawione są w stan gotowości.
Do zamachu przyznała się somalijska militarna organizacja islamistyczna Al-Szabab, która od 2012 roku jest komórką Al-Kaidy na Półwyspie Somalijskim. Somalia od 1991 roku pogrążona jest w wojnie domowej. Radykalni islamiści z Al-Szabab kontrolują południową i środkową część kraju – dążą do powstania kalifatu islamskiego.
foto: Farah Abdi Warsameh



