Minister Finansów zapowiada astronomicznie wysoką podwyżkę sum gwarancyjnych dla organizatorów turystyki. W efekcie tego może tak być, że małe i średnie biura podróży będą musiały likwidować działaloność. Ci, którzy pozostaną, podniosą ceny ofert turystycznych. Efekt bardzo prosty: przybędzie bezrobotnych z zamykanych biur podróży, a koszty wycieczek staną się barierą cenową, dla dużej grupy społeczeństwa.
Projekt rozporządzenia Ministerstwa Finansów zakłada wzrost minimalnej sumy gwarancyjnej z 40 tys. euro do 149 tys. euro, dla organizatorów, którzy nie osiągają przychodu 5 milionów zł. Stawki dla największych graczy na rynku pozostają bez zmian. Podwyżki dotkną naliczniejszą grupę organizatorów turystyki czyli ponad 99 % podmiotów znajdujących się w Centralnej Ewidencji i Wykazów w Turystyce – MSiT.
Ministwerstwo Finansów uzasadnia swą decyzję tym, że obecnie płacone przez biura podróży stawki ubezpieczeń rzadko odpowiadają rzeczywistym rozmiarom prowadzonej działalności. Świadczy o tym ubiegłoroczna seria upadłości biur, których większość klientów wróciła do kraju a często nie wystarczyło kwot gwarancyjnych na pokrycie kosztów ich powrotu. Różnice pokryły Urzędy Marszałkowskie. Ich protest, że to nie oni winni pokrywać tę różnicę nie spotkał się nawet z najmniejszym odruchem empatii ze strony komptentnyhch resortów, odpowiedzialnych za ten sektor.
Dlatego zdaniem Ministerstwa Fiansów sumy gwarancyjne muszą być wyższe o ok. 400 %.
Dodajmy do tego jeszcze jedną daninę, w postaci krążącego po korytarzach, projektu drugiego filaru Funduszu Gwarancyjnego.
Tego typu jednostronna decyzja Ministerstwa Finansów, nie zapobiegnie bankructwom biur podróży, a wręcz przeciwnie, daje dalsze podstawy, aby się mnożyły.
Nie można uzdrowić tej sytuacji podnoszeniem kosztów działalności gospodarczej, a znowelizowana ustawa o usługach turystycznych jest arcydziełem bubla prawnego, otwierającym nadal wiele furtek prawnych dla nielicznych, nieuczciwych organizatorów turystyki. Jak się okazało z tych bublowskich casusów skorzystało kilku naciagaczy, ucierpiało natomiast za takie nieuczciwe działania ok. 3500 organizatorów turystyki.
Biorąc pod uwagę, że branża organizatorów turystyki nie ma mocnego somorządu, mocnych i kompetentnych osobowości, reprezentyjących samorząd, wyciągamy wniosek, że wszelkie działania resortów wejdą w życie z dwumiesięcznym vacatio legis. Tym sposobem istotnie pozostanie tylko, jako hasło wyborcze slogan, że małe i średnie przedsiębiorstwa są podstawą polskiej gospodarki.
Efektem takiej polityki państwa jest kreowanie modelu skandynawskiego dla organizatrów turystyki – kilku wielkich tour operatorów bez zbędnych pośredników.
Rachityczna branża turystyczna, jak ją nazwał Minister Sikorski, pozostanie taką – gdy założymy apriori, że podwyżki zostaną przyjęte – bo nikt nie nadstawi głowy w sprawie. Ok. 3500 organizatorów turystyki zamiast podnieść głos na alarm, raczej wyjedzie na wakacje niż poświęci własny, bardzo cenny czas, by walczyć o swoje.
Andrzej Grajczak



