Jak się dowiedzieliśmy z dobrze poinformowanych źródeł przygotowane zostało zarządzenie o rozszerzeniu kategorii dóbr materialnych podlegających ochronie konserwatorskiej. Może to wyglądać humorystycznie, ale ochronie prawnej mają odtąd podlegać również przysłowiowe dziury w moście, a w szczególności te, które powstały jeszcze przed systemowymi przemianami w Polsce. Specjaliści od kultury materialnej nazywają te „dziury” – „trwałymi ubytkami substancji wypełniających nawierzchnię mostową lub drogową”.
Inicjatywa ta już spotkała się z protestem wielu środowisk, wskazujących na niebezpieczeństwo wynikające z trwałego zachowania owych otworów. Sytuację komplikuje informacja, że zgodnie z polityką oszczędności w dobie kryzysu, zabytkowe ubytki drogowe i mostowe (taka jest oficjalna nazwa), nie będą oznakowane przez konserwatorów, tak jak ma to miejsce w przypadku np. pałaców, dworów czy kościołów.
Inicjatywa ta już spotkała się z protestem wielu środowisk, wskazujących na niebezpieczeństwo wynikające z trwałego zachowania owych otworów. Sytuację komplikuje informacja, że zgodnie z polityką oszczędności w dobie kryzysu, zabytkowe ubytki drogowe i mostowe (taka jest oficjalna nazwa), nie będą oznakowane przez konserwatorów, tak jak ma to miejsce w przypadku np. pałaców, dworów czy kościołów.
Inicjatorzy rozszerzenia zakresu ochrony konserwatorskiej swoją decyzję tłumaczą wieloletnim przywiązaniem lokalnych społeczności do tych obiektów, z istnieniem których wiążą się sensacyjne wydarzenia wykorzystywane przez lokalne media dla promocji swych najbliższych ojczyzn. Oglądanie tych zabytków z pewnością będzie jednym z atrakcyjnych punktów programów pobytu turystów, zwłaszcza zagranicznych, którzy z pewnością spopularyzują w dalekim świecie innowacyjne, wspólne koncepcje polskiej szkoły konserwatorskiej i drogowców.
Wspomniana decyzja wchodzi w życie 1 kwietnia, na razie eksperymentalnie będzie obowiązywała przez jeden dzień. Podpowiadamy wydawcom: a może warto wydać atlas tego rodzaju atrakcji?
Jan Paweł Piotrowski



